Ola ma 16 lat, uczy się w klasie mundurowej i marzy o służbie w wojsku. Na drodze do realizacji marzeń stanął jej nowotwór. – Pokonam go – zapewnia nastolatka.
Ola Kierzek mieszka w Orchowie. Tam ukończyła szkołę podstawową. Obecnie uczy się w Technikum Logistycznym w Gnieźnie, w klasie wojskowej. – Wybór tego kierunku to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć po ukończeniu podstawówki. Bardzo mi się podoba i marzę o tym, by swoje zawodowe życie związać z wojskiem – mówi Ola. Od grudnia jednak do szkoły nie chodzi i nie wiadomo, czy w tym roku szkolnym tam się pojawi. Wszystko przez poważną chorobę, z którą obecnie walczy. Wszystko zaczęło się 1,5 roku temu. – Byłam wtedy w pierwszej klasie. Pod koniec roku szkolnego, podczas zajęć z samoobrony koleżanka pociągnęła mnie za prawą rękę. Mocno rozbolała mnie szyja, z prawej strony – wspomina Ola. Wtedy przez myśl jej nie przeszło, że to może być pierwszy sygnał bardzo poważnej choroby. Tym bardziej, że ból ustąpił. Niedługo potem jednak powrócił. Olę bolała już nie tylko szyja, ale też ręka. Kolejne miesiące to była praktycznie nieustanna walka z bólem. Mimo to, nastolatka starała się normalnie funkcjonować i jeździć do szkoły.
We wrześniu zeszłego roku Ola zauważyła coś bardzo niepokojącego. Dostała niedowładu ręki. – Tak mi zesztywniała, że nie byłam w staniej jej wyprostować. Cały czas ręka była w pozycji zgiętej, nie mogłam nią ruszać. Cały czas bolała, a przy próbie ruszania ból ten się potęgował – opowiada. Szukała pomocy u neurologów i fizjoterapeutów, ale nikt nie był w stanie jej pomóc. Do postawienia diagnozy potrzebne były szczegółowe badania. Na wyniki pierwszego rezonansu czekała miesiąc. Nie pozwoliły one jeszcze postawić właściwej diagnozy. Potrzebny był rezonans z kontrastem. W styczniu br. Ola miała zaplanowaną kolejną wizytę u neurologa. Wcześniej jednak musiała poddać się pilnej operacji.
W święta Bożego Narodzenia posłuszeństwa odmówiła nie tylko ręka, ale też nogi. – Dostałam niedowład obu nóg. Z lewą było trochę lepiej, ale prawą praktycznie nie mogłam ruszać. Nie byłam w stanie iść o własnych siłach – opisuje Ola. Zaraz po świętach pojechała do szpitala w Bydgoszczy. Trafił na oddział neurologiczny. Lekarze nie mieli wątpliwości, że potrzebna jest pilna operacja. Dwa dni po przyjęciu na oddział wycieli guz z szyi Oli, który naciskał na mięśnie i powodował niedowład oraz silny ból ręki i nóg. Choć z zewnątrz guz był zupełnie niewidoczny, miał 5 cm. Co gorsza, umiejscowiony był w tak niebezpiecznym miejscu, że niemożliwe okazało się wycięcie go w całości.
Po operacji stan Oli mocno się poprawił. W końcu, pierwszy raz od wielu miesięcy mogła funkcjonować bez bólu. – Wróciłam do domu, wszystko było dobrze – wspomina nastolatka. Niestety, trwało to tylko trzy tygodnie. Wtedy Ola poczuła ból z drugiej – lewej strony szyi. Dwa dni później 16-latka znowu pojawiła się w bydgoskim szpitalu. Okazało się, że guz odrósł. Konieczna była druga operacja. Teraz Ola jest w trakcie chemioterapii. Co tydzień jeździ do Bydgoszczy, gdzie dostaje chemię. Przyjmować ma ją do kwietnia. Wizyty w szpitalu to teraz jedyne jej wyjazdy z domu. – Nie mogę nigdzie wychodzić, żeby niczego nie złapać. Chemia osłabia mój organizm, przez co nawet zwykłe przeziębienie może mieć poważne konsekwencje – mówi Ola. O powrocie do szkoły na razie nie myśli. – Do końca roku szkolnego raczej się tam nie pojawię – mówi 16-latka. Nie ukrywa, że brakuje jej kontaktu z rówieśnikami i codziennego, szkolnego życia. Teraz jednak musi skupić się na walce z chorobą. Jest przekonana, że pokona nowotwór, że a później ukończy szkołę i będzie pracować w wojsku. Możecie Państwo pomóc Oli w walce z chorobą przekazując 1,5 procenta podatku na jej leczenie. Aby to zrobić, w rozliczeniu wystarczy wpisać nr KRS 0000333981 koniecznie z dopiskiem Aleksandra Kierzek.
– Uzbieranej kwoty nie da się wykorzystać na co się chce, za to można z niej refundować badania, leki, sprzęt medyczny i konsultacje specjalistów. Wszystko to co jest bardzo ważne na tym etapie rozwoju choroby. Bardzo dziękuję z góry wszystkim za wsparcie, to wielka pomoc! – pisze Ola.




















