– Kiedy wybuchła wojna, od razu do nich zadzwoniłam i zaprosiłam do siebie – mówi Małgorzata Szulczyńska ze Słupcy, która przyjęła pod swój dach Vierę i Janę z Ukrainy.
Ta historia ma swój początek trzy lata temu. Wówczas pani Małgorzata zrobiła sobie wycieczkę do Lwowa. Na przejściu granicznym w Hrebennem spotkała panią, która poprosiła o przewiezienie przez granicę. Kobieta nie mogła przejść pieszo, bo było to przejście przeznaczone tylko dla zmotoryzowanych. Pani Małgorzata, choć nie bez obaw, zgodziła się pomóc nieznajomej. Kiedy poznała jej historię, tylko utwierdziła się w przekonaniu, że dobrze zrobiła. Pani Maria, bo tak ma na imię spotkana Ukrainka, mieszka kilka kilometrów od granicy. Co tydzień wybiera się do Polski, żeby kupić swojej wnuczce bezglutenową żywność, bo tylko taką dziewczynka może jeść. Na Ukrainie można było ją dostać jedynie w dużych miastach, najbliżej w oddalonym o ok. 70 km Lwowie. – Byłam pod ogromnym wrażeniem, jak pani Maria poświęca się dla wnuczki – przyznaje pani Małgorzata, która chciała bliżej poznać nową znajomą i jej najbliższych. Dowiedziała się, że zarówna pani Maria, jak i jej mąż, są na emeryturze. Córka Viera, podobnie jak pani Małgorzata, jest pielęgniarką, pracuje w lokalnej przychodni. Choć wszyscy mieli źródła dochodu, żyli bardzo skromnie. Dlatego pani Maria musiała co tydzień wybierać się do Polski po jedzenie dla Jany, bo rodziny nie było stać, by zrobić większe zapasy. Przypadkowe spotkanie na granicy zapoczątkowało polsko-ukraińską przyjaźń. Słupczanka regularnie kontaktowała się z panią Marią i jej rodziną, co jakiś czas wysyłała też paczki z bezglutenową żywnością dla Jany.
Kiedy na Ukrainie wybuchła wojna, od razu skontaktowała się ze swoimi przyjaciółmi zza wschodniej granicy i zaoferowała im pomoc. Uznała, że najlepiej będzie, jeśli na czas wojny przyjadą do Polski. Z zaproszenia skorzystały 35-letnia Viera i 10-letnia Jana. Choć przyznają, że nie przyszło im to łatwo. – Długo się zastanawiałyśmy. Gdybyśmy nie wiedzieli, do kogo jedziemy, pewnie byśmy nie zdecydowały się na wyjazd. Ale byłyśmy przekonane, że jedziemy do dobrych ludzi – mówi Viera. Razem z córką we wtorek wyruszyły do Słupcy. Po drodze mieli dużo szczęścia. Pod samą granicę podwiózł je autokar. Potem dotarły do Tomaszowa Lubelskiego, gdzie spotkały przewoźnika, który jechał do Konina. Stamtąd, w środę wczesnym rankiem słupczanka je odebrała.
Dom w Słupcy, w którym mieszka pani Małgorzata, obecnie jest remontowany, dlatego słupczanka chwilowo mieszka u siostry w Gozdowie. Właśnie tam przyjęła Vierę i Janę. Ale już postanowiła, że zaraz po remoncie wszyscy przenoszą się do Słupcy. Pani Małgorzata nawet skorygowała plan remontu, by bardziej dostosować dom dla potrzeb Viery i Jany. – Traktujemy dziewczyny jak rodzinę, nie wyobrażam sobie, żeby im nie pomóc – mówi słupczanka, która doskonale zdaje sobie sprawę, że ta pomoc będzie długofalowa. Mimo to, ani przez chwilę nie wahała się, by zaprosić dziewczyny do siebie. Już rozgląda się za pracą dla Viery, myśli też o jej studiach pielęgniarskich. Pomoc dla Viery i Jany zaoferował Urząd Miasta w Słupcy, pomaga również rodzina, przyjaciele i znajomi pani Małgorzaty. Każdy wspiera, jak tylko może. Jej brat już zaoferował przyjęcie dziadków Jany, jeśli tylko zdecydują się na przyjazd do Polski. Na Ukrainie, w rejonie, gdzie obecnie mieszkają, jest jeszcze w miarę spokojnie, nie są tam prowadzone walki. Nie wiadomo jednak, jak długo tak będzie. Poza tym, życie w kraju ogarniętym wojną jest coraz trudniejsze. Jedzenia w sklepach jest coraz mniej, wprowadzane są limity sprzedaży. Podobnie jest z benzyną czy lekami. Do tego dochodzi ogromna drożyzna. – Za lek przeciwgorączkowy, który kosztował 150 hrywien, teraz trzeba zapłacić 300. Oczywiście, o ile będzie w aptece, bo w pierwsze dni wojny ludzie prawie wszystko wykupili – Viera podaje jeden z przykładów.





















Zobaczymy jak długo ta miłość będzie trwała
Szanowni Państwo,
dzisiejszy kurs j. ukraińskiego odbędzie się o 19:00 na stronie: https://youtu.be/G0EqCDLdQLw
Piszemy o tym, bo serwery pewnie znowu padną
WSZYSTKIE INFORMACJE SĄ NA STRONIE:
https://odnswp.pl/2022/02/26/podstawy-jezyka-ukrainskiego-dla-nauczycieli-w-polsce/?fbclid=IwAR3CG3-IW9m2_QCHgCJrYPnXNyyTIUgBi-ocwVD-KWVV3NJ87RcbZ9KNWBY
„Druha we mnie masz” to program zainicjowany przez licealistkę Marię Trybus, mający na celu niesienie pomocy obywatelom Ukrainy, którzy w związku z wojną zaczęli naukę w polskich szkołach. Tylko w kilka dni platforma uzyskała poparcie 24 towarzystw na Uniwersytecie Oxford, Cambridge i Yale.
Projekt łączy dwie osoby: jedną z Polski (pełniącą rolę przyjaciela – mentora) oraz jedną z Ukrainy (przyjaciela potrzebującego wsparcia). By wziąć w nim udział, należy wypełnić formularz – w wersji elektronicznej
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdI8VzQrq2Gbb8mJYgUL_Bm8taTbD_i35S8akbSMqLEXdoWaQ/viewform
lub papierowej. Na jego podstawie osoby wykwalifikowane będą dobierać najbardziej kompatybilnych przyjaciół: czy to na podstawie wieku, miejsca zamieszkania, zainteresowań, czy języków, którymi dana osoba włada.
Szczegółowe informacje znajdują się na stronie programu
https://www.druhawemniemasz.com
Brawo Pani Małgosiu. Więcej takich ludzi A Świat byłby lepszy
Maria ilu do siebie wzięłaś uchodźców ? Klaskaczy nam nie potrzeba
Piękna historia, szkoda tylko, że z wojną w tle. Powodzenia:)
Nie mam gdzie dać lokum uchodźcom ale włączyłem się jako wolontariusz do pomocy organizacją pomajowym uchodźcom
Do swojego domu zabieraj
Załatwiam legalną pracę dla uchodźców
Moja znajoma puściła bardzo smutnego posta pozwoliła bym mógł go puścił na stronę i podzielić się z Wami.
Jaj bardzo ma rację….❓❓ Oceńcie sami.
W obliczu tragedii wojennej, trudno jest przebić się ze swoimi spostrzeżeniami, realną sytuacją osób wymagających opieki. Osób przewlekle chorych, czy z niepełnosprawnością ruchową lub umysłową, osób w kryzysie bezdomności, matek samotnie wychowujących dzieci. Człowiek boi się wyrazić swoje zdanie, bo zaraz wyleją się na niego pomyje i hejt.
No bo jak to?
Przecież jest wojna, ludzie uciekają z niczym, obciążeni traumą, brakiem perspektyw, dachu nad głową.
Trzeba im pomóc.
I zgadzam się z tym – trzeba pomagać, z dobrego serca i miłości do bliźniego. Pytam tylko, gdzie jest to serce? kiedy osoba chora na nowotwór, dorośli i dzieci musi czekać na odpowiednie leczenie, zakładać zbiórki, zrzutki na leki ratujące życie.
Gdzie jest pomoc dla matki, która ledwo wiąże koniec z końcem, żeby zapewnić swojemu dziecku byt? Godny byt. Gdzie są Ci ludzie, kiedy matka z niepełnosprawnym dzieckiem wymagającym całodobowej opieki nie może odejść od łóżka, bo nie ma nikogo, kto mógłby się zająć – charytatywnie zaznaczam.
Pójść na zakupy, fryzjera, zająć się sobą?
Gdzie są Ci, którzy dadzą dach nad głową osobie w kryzysie bezdomności ( i nie, nie wszyscy to alkoholicy – zaznaczam CHORZY na chorobę alkoholową), wspomogą jedzeniem, pomogą w podjęciu pracy?
Gdzie jesteś, kiedy Twój znajomy, kolega, przyjaciel jest w epizodzie depresyjnym, albo tak jak ja, ma problemy z poruszaniem się, wyjściem z domu.
I ja nie piszę o instytucjach, które udolnie lub nie pomagają, tylko o ludziach, którzy się solidaryzują.
Gdzie są osoby, które podadzą Ci rękę? Pomogą przejść ten trudny okres?
I nie piszę o tych, którzy nie zapominają o problemach swoich sióstr i braci.
Tylko tych, którzy uaktywnili się w obecnej sytuacji, a do tej pory obce było im hasło „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego
: A jakiej pomocy udzieliłeś potrzebujacym uchodżcom, bezimienny szeryfie?
Dziuni
Dlaczego tak jest?Zastanawiałam się nad tym.
Dlaczego trzeba krzyczeć,wołać o pomoc?
Dlaczego ludzie mają zamknięte oczy?
Dlaczego sami nie dostrzegają osoby potrzebującej?
Dlaczego….
Wróćmy do 2019 roku…. (artykuł)
Sytuację dzisiejszą wszyscy znamy, ale nie może ona powodować DYSKRYMINOWANIA INNYCH OSÓB TYLKO DLATEGO, ŻE NIE MAJĄ PASZPORTU UKRAIŃSKIEGO‼️‼️
Uwaga ‼️ Co po nie którzy pracodawcy wykorzystują napływ osób ludzi ze wschodu i…. obniżają stawki godzinowe, które wcześniej było nawet 2 razy większe! Można było spodziewać się, że ta sytuacja na Ukrainie wpłynie na wykorzystywanie ich jako taniej siły roboczej… (widziałem ostatnio wiele postów i komentarzy jak komentowali Polacy i zwracali na to uwagę);
Cytaty niżej z artykułu:
„Zero Ukraińców czy innych podobnych” – taki dopisek umieszczono w ogłoszeniu o pracę, które udostępniła na Facebooku jedna ze smażalni ryb. Post błyskawicznie rozniósł się po sieci, a niektórzy komentujący upierają się, że nie dziwią się autorowi ogłoszenia. Internauci kłócą się między sobą, a tymczasem powodów do kłótni nie ma, bo dyskryminacja w ofertach pracy jest po prostu niezgodna z prawem. ”
„Kto ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, pochodzenie etniczne, wyznanie lub orientację seksualną odmówi zatrudnienia kandydata na wolnym miejscu zatrudnienia lub miejscu przygotowania zawodowego, podlega karze grzywny nie niższej, niż 3 tys. zł.