Przez blisko dwa miesiące, w niemal każde popołudnie mieszkańcy bloku przy ul. Tysiąclecia 5 w Słupcy pracowali, by z zagraconej suszarni zrobić świetlicę. Udało się. Niedawno obiekt oficjalnie oddano do użytku.
Pomysł zagospodarowania starej suszarni pojawił się latem tego roku. – W wakacje razem z sąsiadami często wolny czas spędzaliśmy przed blokiem. Dzieci grały w piłkę albo się bawiły, dorosłym popołudnia i wieczory mijały na pogaduchach przy kawie albo herbacie. Podczas jednego z takich spotkań padło hasło, że fajnie byłoby zrobić w bloku świetlicę. Głównie z myślą o dzieciakach, żeby miały gdzie się razem pobawić, jak skończą się ciepłe dni, ale także, by mogli korzystać z tego miejsca dorośli. Sąsiadom pomysł bardzo się spodobał. Od razu poszliśmy do suszarni obmyślać wstępny plan remontu – wspominają mieszkańcy bloku.
Władze Spółdzielni Mieszkaniowej nie miały nic przeciwko tej inicjatywie, pod warunkiem, że większość mieszkańców się na to zgodzi. Zdecydowana większość był „za”. Z podpisami poparcia dla inicjatywy mieszkańcy wybrali się do prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej. Liczyli bowiem nie tylko na zgodę Spółdzielni, ale też wsparcie finansowe na zakup materiałów potrzebnych do remontu. Otrzymali je w większym zakresie, niż się spodziewali. Władze Spółdzielni otworzyły mieszkańcom rachunek w jednym ze słupeckich marketów budowlanych, gdzie upoważniona osoba mogła odbierać niezbędne do remontu materiały, za które sklep wystawił fakturę Spółdzielni. – To było świetne rozwiązanie, bo na bieżąco mogliśmy przywozić to, co akurat było nam potrzebne – oceniają mieszkańcy.
Zagospodarowanie 34-metrowego pomieszczenia zajęło prawie dwa miesiące. W działania zaangażowała się kilkuosobowa grupa mieszkańców, którzy poświęcając swój wolny czas, głównie popołudniami pracowali społecznie. Zacząć było trzeba od uporządkowania suszarni, która już dawno przestała pełnić swą pierwotną funkcję. Składowano tam m.in. stare meble czy sprzęt AGD. Głównie taki, który nigdy nie zostałby już użyty. Zdecydowana większość rzeczy, które znajdowały się w pomieszczeniu trafiła do punktu selektywnej zbiórki odpadów. Kiedy udało się zrobić porządek, mieszkańcy zabrali się za remont. Sporo czasu zajęło wylanie posadzki, później trzeba było wyrównać ściany i pomalować je, zamontować nowe drzwi, założyć na podłogę panele. W każdej chwili mieszkańcy mogli liczyć na pomoc pracowników Spółdzielni. – Kiedy zabrakło towaru czy potrzebowaliśmy coś większego przewieźć, wystarczył telefon i praktycznie od ręki wszystko mieliśmy załatwione – podkreślają mieszkańcy. Obsługujący Spółdzielnię hydraulik zamontował w pomieszczeniu nowy grzejnik. Konieczne było też rozprowadzenie instalacji elektrycznej. Tu szczególne podziękowania należą się zaprzyjaźnionemu elektrykowi Dawidowi, który – choć w bloku nie mieszka – dwa dni poświęcił na montaż nowej instalacji, nie biorąc za to ani złotówki. – To fajna inicjatywa, chciałem mieć w niej swój udział – tłumaczył.
Kiedy prace remontowe dobiegły końca, było trzeba wyposażyć świetlicę. Ktoś dał swój stół, ktoś krzesła, w piwnicy znalazły się nikomu niepotrzebne szafki, które można było wykorzystać. Narożnik udało się znaleźć na portalu ogłoszeniowym. Za darmo, było trzeba tylko przywieźć (samochód z kierowcą dała Spółdzielnia). Mieszkańcy przekazali też m.in. własny stół do piłkarzyków czy zalegający w piwnicy, ale sprawny orbitrek. Tylko niektóre elementy wyposażenia trzeba było kupić. Pieniądze na to mieszkańcy mieli ze sprzedaży na złom starych kaloryferów, które w ostatnim czasie Spółdzielnia odłączyła w kilku piwnicznych pomieszczeniach.
W minioną sobotę zorganizowano imprezę haloweenową dla dzieci, a później świetlica została oficjalnie otwarta. Na spotkanie integracyjne z okazji otwarcia zaproszeni zostali wszyscy mieszkańcy bloku. Spora część zaproszenie przyjęła. Sąsiedzi w różnym wieku – od dzieci po seniorów – do późnych godzin świetnie się bawili. – Właśnie o to nam chodziło, żeby stworzyć miejsce, w którym sąsiedzi po prostu będą mogli się spotkać i miło spędzić czas. Wieczory coraz dłuższe, na dworze coraz zimniej, to miejsce na pewno nie będzie stać puste – mówią osoby zaangażowane w utworzenie świetlicy. Podkreślają też, że już sam proces jej powstawania zintegrował mieszkańców. – Sporo się napracowaliśmy, ale tak naprawdę to był bardzo miło spędzony czas. Towarzyszyło nam przekonanie, że robimy coś naprawdę fajnego, dla nas samych i innych mieszkańców – mówią.
Henryk Lewandowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej:
– Zarząd Spółdzielni jest zainteresowany współpracą z mieszkańcami i pobudzaniem ich aktywności. Temu miało służyć wprowadzenie do statutu Rad Nieruchomości. Takie inicjatywy integrujące mieszkańców oraz powodujące lepsze wykorzystanie mienia wspólnego mieszkańców oraz dbałość o otoczenie będą zawsze promowane przez nas. W ten sposób za te same pieniądze może powstać więcej. Przykładem jest właśnie blok Tysiąclecia 5 czy zieleń przed Traugutta 8. Mamy również drobniejsze działania naszych mieszkańców, w których staramy się pomagać. Wszystkim osobom w to zaangażowanym bardzo dziękuję.


























czy właściciele lokali mieszkalnych w blokach z zasobow spółdzielni złożyli się na tą świetlicę? tak jak składają się corocznie na oszczędności bloków z wymienionymi węzłami cieplnymi?
Kaloryfery sprzedane na złom pochodziły tylko z tego bloku czy z innych bloków również?
„Zarząd Spółdzielni jest zainteresowany współpracą z mieszkańcami i pobudzaniem ich aktywności. Temu miało służyć wprowadzenie do statutu Rad Nieruchomości…”
No cóż… Wprowadzenie do statutu Rad Nieruchomości nie przekłada się na wymierne działania. Ażeby takie Rady mogły działać, to najpierw muszą się ukonstytuować. Nie przypominam sobie, żeby dla „mojego” bloku Zarząd podjął czynności w celu ukonstytuowania się Rady. Chyba jednak Zarząd nie jest więc zainteresowany współpracą z mieszkańcami. W ilu blokach Rady zostały ukonstytuowane?
Długo nad tym.myslales? Nie masz innych problemów ?
Od razu mi się myśl zrodziła. Nie myślałem więc długo. Nie ty będziesz decydował o moich problemach. Szkoda, że nie widzisz problemu w tym, że prezes spółdzielni próbuje niejako sobie przypisać zaistnienie tej świetlicy, bo przecież do Statutu zostały wprowadzone Rady Nieruchomości. Pytanie tylko czy one rzeczywiście funkcjonują czy może jednak są martwym tworem? W moim bloku Rada Nieruchomości nie funkcjonuje. W innych też nie? Może jednak funkcjonują w niektórych. Jak wytłumaczyć to, że w pozostałych w ogóle te Rady nie zostały ukonstytuowane? Po jakiego grzyba było stanowić o nich w Statucie? Nie myślę, żebyś zrozumiał.
Świetna sprawa !!! gratuluje pomysłu i oczywiście wykonania ! tylko żal mi jednego, że takiej lub podobnej funkcji nie spełnia „dom kultury”, gdzie powinno zatrudniać się odpowiednich instruktorów by wypełnić czas wolny dla dzieciaków, rodziców itd. Ja rozumiem że nie ma dofinansowania od miasta bo wszystko idzie oczywiście na sport i koncerty disco polo. Obecnie na 6 sekcji podanych na stronie 3 są odpłatne !!!! oczywiście z miejscami ograniczonymi, 3 pozostałe nie ma informacji więc myślę, że są za darmo. Czyli wnioskuję, że kultura finansowana przez państwowe niejako pieniądze jest płatna… nie upieram sie że mam rację ale chyba coś tu jest nie tak.
Robota wykonana trzeba dać ostro w szyję
Czy gospodarzem tego domu nie jest przypadkiem pan Anioł??? 😀
Wszystko wskazuje na to, że ludzie, którzy zainicjowali powstanie tej świetlicy, podświadomie tęsknią za PRL. Jest to ogólny przejaw tendencji związanej z fałszywie pojmowaną ludowością prezesa Kaczyńskiego, która rzutuje na działanie zwolenników PiS w spółdzielniach mieszkaniowych. Dlatego zachodzi pytanie, czy takie świetlice nie są chybioną inicjatywą generującą koszty? Z jednej strony zdemontowano grzejniki w pomieszczeniach piwnicznych, a z drugiej zamontowano nowy grzejnik, który przecież będzie pobierał ciepło. W świetlicy raczej w temperaturze 10 czy 15 stopni nikt siedzieć nie będzie. Za chwilę okaże się, że potrzebny będzie na owej świetlicy instruktor polityczny Anioł . Kto nim będzie? Któryś z prezesów spółdzielni?
Coś mi tu waniaje.