Znamy ostateczne ustalenia prokuratury dotyczące śmierci 41-letniego Ukraińca, którego zwłoki znaleziono w samochodzie. O sprawie w zeszłym roku pisaliśmy na łamach Kuriera.
13 kwietnia zeszłego roku, w godzinach popołudniowych, przechodząc obok zaparkowanego przy bloku Mercedesa kobieta zauważyła, że w środku, na tylnym siedzeniu znajduje się mężczyzna, który nie daje żadnych oznak życia. Zaniepokojona powiadomiła o tym sąsiada, który jest ratownikiem medycznym. Ten wybił szybę w drzwiach i dostał się do auta. Potwierdził, że mężczyzna nie oddycha i nie ma pulsu. Po chwili na miejscu pojawił się patrol policji, wezwano też lekarza rodzinnego, który stwierdził zgon. Policjanci kojarzyli, że zmarły mężczyzna to obywatel Ukrainy, który pracował u jednego z lokalnych przedsiębiorców i mieszkał w bloku przy ul. Słonecznej w Strzałkowie. Przedsiębiorca ten pojawił się na miejscu. Potwierdził, że to 41-letni Viktor Ch., który od około roku u niego pracował, ale od około dwóch tygodnie nie przychodził do pracy i często był pod wpływem alkoholu. Z tego powodu szef kazał mu opuścić mieszkanie, przez co od kilku dni 41-latek nocował w swoim niedawno kupionym samochodzie. Policjanci ustalili również, że kilka dni wcześniej Viktor Ch. spadł ze schodów. Przyjechała do niego karetka pogotowia. Ratownicy stwierdzili u pacjenta uraz głowy i upojenie alkoholowe. Nie zabrali go jednak do szpitala, bo się na to nie zgodził.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci 41-latka było zatrucie alkoholem. Biegły stwierdził przy tym, że mężczyzna przewlekle nadużywał alkoholu. Odniósł się także do obrażeń stwierdzonych na ciele zmarłego. Ocenił, że mogły powstać podczas niekontrolowanego upadku w stanie upojenia alkoholowego albo od ciosów zadawanych pięściami czy nogami. Kategorycznie wykluczył jednak, by między obrażeniami a zgonem istniał związek przyczynowo-skutkowy. Ustalono także, że w chwili śmierci Viktor Ch. był kompletnie pijany. Miał w organizmie aż 4 promile alkoholu. Ostatecznie w sprawie wykluczono udział osób trzecich i śledztwo zostało umorzone.




















Dał ostro w szyję