– To prawdziwa panika i oblężenie wszystkich sklepów spożywczo – przemysłowych – tak naszą rozmowę jedna z ekspedientek jednego z podsłupeckich sklepów.
Kupowany w hurtowych ilościach makaron, mąka na kilogramy, a nawet woda mineralna – te towary od kilku dni szybko znikają z półek sieci handlowych. Największym zainteresowaniem w związku z koronawirusem cieszą się też konserwy, płyny antybakteryjne i termometry. Te kupowane są po kilka, jak nie kilkanaście sztuk. Media społecznościowe z początkiem tygodnia w astronomicznym tempie obiegły zdjęcia pustych półek marketowych. Wydawało się, że na wagę złota jest obecnie makaron i… papier toaletowy. Ale czy na pewno?
Jedna z naszych czytelniczek opowiedziała, że we wtorek, dopiero w piątym sklepie mięsnym zakupiła pół kilograma schabu, więc „brała” co było. I czy tylko to? Brakuje papieru toaletowego, konserw, wody mineralnej, a w niektórych słupeckich sklepach pieczywo zapisuje się już na kartki. Jak się okazuje, mieszkańcy Słupcy odwiedzają podsłupeckie miejscowości, by tam zrobić zakupy. Jak tłumaczy nam właścicielka jednego z takich sklepów, to prawdziwa panika.
– Kiedy wykładamy na półki mąkę, makarony, to chwili znikają. Ludzie wykupują wszystko, co się da. Drożdży również nie mamy na stanie od kilku dni. Brakuje także spirytusu, który służy jako środek dezynfekujący. Domawialiśmy go dwukrotnie. Dziś w hurtowni również i tego produktu zabrakło – dodaje.
Podobnie jest w innych miejscowościach. Właścicielka sklepu osiedlowego w Zagórowie mówi, że w hurtowniach zaczyna brakować kaszy i ryżu. Taką informację otrzymała dziś ( w piątek – 13 marca). Zapytana o ewentualny zapas spirytusu jako środka dezynfekującego potwierdza, że również u niej w sklepie już od kilku dni go nie ma. – To jest szaleństwo! Na jutrzejszy dzień zamówiliśmy taką ilość chleba, którą normalnie sprzedajemy w ciągu tygodnia! – dodaje!






















Priorytet to napisać czego brakuje. Może ten towar jest za tani i w planie ktoś ma podniesienie cen. Znam takie przypadki z historii. Już dawno nikt nie ma kontroli tzw. Cen wolnorynkowych. Obywatelu ochłoń i myśl samodzielnie bez smartfona.
Trzy dni temu makaron 1,39. Dzisiaj ten sam makaron 1,89. Mąka wczoraj 1,99, dzisiaj ta sama mąka 2,49.
Weźcie cholera paniki nie siejecie. W twoim markecie jest wszystko za wyjątkiem drożdży.
Polo market w Słupcy wszystko jest.
Nie chcę nikogo obrażać, ale takie zachowania pokazują jaki jest poziom umysłowy wielu ludzi. Kupowanie nadmiaru jedzenia, które po jakimś czasie zacznie lądować na śmietnikach. Wydzieranie dla siebie bez umiaru ile tylko się bez interesowania się tym, że przez to dla innych nie starczy. Kompletnie zdziczenie, głupota i brak jakiejkolwiek empatii w stosunku do otoczenia. Jak widzę niektóre zachowania klientów w marketach, to płakać mi się chce, że przyszło mi żyć między takimi „ludźmi”. Słów brakuje na to wszystko. Jedna wielka dzicz i obora (bez obrazy).