– W zdjęciach niepowtarzalne jest to, że uwieczniasz daną chwilę, ułamek sekundy danej chwili, która nigdy więcej w życiu w takim samym wymiarze się nie powtórzy. To właśnie o tym, ale też o pasji do fotografii i przyrody opowiada Igor Strzeliński z Zagórowa, uczeń IV klasy ZSZ w Słupcy, którego obiektyw i niezwykłość zdjęć zaraziła ładnych parę lat temu.
Wzorem, a zarazem jego pierwszym mentorem był Janusz Lewicz, nauczyciel podstawówki, którego fotografie mogli podziwiać uczniowie w szkole. – Któregoś dnia po prostu zagadaliśmy się o fotografii, o tym, co w tym jest ciekawego i niepowtarzalnego. Pan Janusz zaczął poświęcać mi swój prywatny czas na przerwach i pomiędzy lekcjami, by tłumaczyć tryb manualnej obsługi aparatu… Jak prawdziwy nauczyciel wszystko dogłębnie rozpisywał na tablicy, cały mechanizm, krok po kroku. Potem wychodziliśmy w plener fotografować przyrodę… I myślę, że to właśnie wtedy zaczynało pochłaniać mnie bez reszty – tymi słowami naszą rozmowę zaczyna Igor.
Zapytany o swoje pierwsze zdjęcie opowiada historię, kiedy mając telefon komórkowy LG K10 i spacerując po babcinej łące z dziadkiem chciał uwiecznić moment, kiedy motyl przyleci w pobliże kwiata i podejść jak najbliżej fotografując to zjawisko. Oczywiście udało się, choć jak wspomina wymagało to sporej cierpliwości i długiego czekania.
Po jakimś czasie chciał kupić swój pierwszy aparat. Miał tylko 500 złotych oszczędności. Ta kwota jednak nie wystarczyła na zakup czegoś profesjonalnego. Zdecydował więc zbierać dalej. Jego marzenie wsparli rodzice, dokładając jakąś część funduszy na zakup sprzętu. – Myślę, że wtedy już czułem się w obowiązku robić jak najlepsze zdjęcia- dodaje.
Jego zamiłowanie do robienia zdjęć wynika także z potrzeby znalezienia kreatywnej formy wypoczynku i relaksu. Pozwala to jemu też na powrót do czasów szkoły średniej, gdzie też miał częsty kontakt z przyrodą, za sprawą właśnie pana Janusza.
Igor fotografuje ludzi i przyrodę. – U ludzi lubię spontaniczność, nie planowanie ujęć w zdjęciach, fotografię w ruchu, podczas zabawy urodzinowej czy innych tego typu uroczystości. Kiedy widać uśmiech ludzi, emocje tych ludzi, to właśnie to jest czymś niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Uważam, że tak naprawdę nie ma przepisu na dobrą fotografię. Każde zdjęcie określa własną historię i uczucia. Dlaczego zajmuję się też fotografią przyrodniczą? Jest to moja odskocznia od życia codziennego. Jest to moment dla mnie, kiedy mogę odpocząć. Przyroda to miejsce, w którym szukam spokoju i ciszy – tłumaczy.
Kiedy już na dobre interesował się fotografią, zaciekawiły go zdjęcia Jurka Orchowskiego z Lądku. Napisał do niego, wymienili się kilkoma spostrzeżeniami. Obaj też najbardziej lubią uwieczniać na zdjęciach zwierzynę Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego, oczywiście często fotografując ją z ukrycia…
Jak mawiał znany fotoreporter Robert Capa. „Jeśli Twoje zdjęcia nie są wystarczająco dobre, znaczy to tylko, że nie podszedłeś wystarczająco blisko”. No właśnie do przyrody trzeba podejść blisko, czasem bardzo blisko. – Takie podejście jeszcze niczego nie gwarantuje, że zrobi się dobre zdjęcie. Trzeba jeszcze być czujnym, mieć napiętą uwagę, starać się przewidywać, co ptak czy inne zwierzę zrobi i na koniec mieć refleks. W stosunku do siebie nie mogę określić jakiejś konkretnej granicy… Czasem to jest naprawdę bardzo mała odległość – dodaje.
Wraz z aparatem fotograficznym zaczął poznawać leśne życie „od kuchni”, a połacie parku w pobliży Warty daje niezliczone możliwości. Igor obserwuje zwierzęta, ich zwyczaje i wędrówki. Szczególnym zainteresowaniem darzy łabędzie, a także czaplę siwą, choć jedno z jego bardziej interesujących zdjęć przedstawia pliszkę… maleńkiego ptaka, który lubi zamieszkiwać blisko wody. – Wspominając łabędzie, to fotografując je, a zrobiłem im w ciągu minuty kilkanaście zdjęć, jedno z nich uwieczniło moment złączenia ich w serce. To było niesamowite! Fotografia zawsze jest dla mnie cenna, czasami jest także rzemiosłem – tłumaczy.
Igor, pomimo swojego młodego wieku, już rozpoczął współpracę ze znanymi konińskimi fotografami. A w wolnych chwilach, kiedy aparat odpoczywa, oddaje się swojej kolejnej pasji, jakim jest kolarstwo. W ciągu kilku godzin, przy średniej prędkości 30km/h jest w stanie przejechać blisko 100 km. – To tak jak z fotografią, zaczęło się od zwykłego aparatu, a tutaj od zwykłego rowera. Cieszę się, że w tym, co kocham wspierają mnie najbardziej rodzice, ale i przyjaciele. Czuję to wsparcie i motywuje mnie ono – powiedział kończąc.




















