Zdaniem sądu, na wolności kobieta mogłaby mataczyć i wpływać na zeznania świadków.
Grażyna F. w latach 2009-2014 prowadziła w Piotrowicach zakład produkujący trumny. Nie cieszyła się dobrą opinią. Jej pracownicy narzekali na fatalne traktowanie oraz problemy z wypłatą wynagrodzeń. Później taki sam zakład prowadziła w okolicach Nowego Tomyśla. W czerwcu trafiła do aresztu pod zarzutem nieudzielenia pomocy oraz nieumyślnego spowodowania śmierci swojego pracownika. 36-letni Wasyl z Ukrainy w upalny dzień zasłabł podczas pracy i stracił przytomność. Inni pracownicy powiadomili o tym właścicielkę, ale ta zabroniła wzywać karetkę pogotowia. Mężczyzna zmarł. Z ustaleń śledczych wynika, że Grażyna F. zmusiła jednego z pracowników by załadował zwłoki Wasyla do auta, po czym razem pojechali do lasu pod Wągrowcem. Tam porzucili zwłoki. Kilkanaście dni później ciało zostało odnalezione przez przypadkowe osoby. Policjantom udało się ustalić tożsamość zmarłego oraz okoliczności jego śmierci.
W miniony wtorek poznański sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu dla Grażyny F. o kolejne trzy miesiące. W uzasadnieniu sąd wskazywał na obawę matactwa i możliwość wpłynięcia na zeznania świadków. Kobieta nie przyznaje się do winy i przedstawia inny przebieg zdarzenia niż przesłuchani świadkowie.




















