Minęły już 22 lata od najsłynniejszego finału piłkarskiego Pucharu Polski. Finału wciąż rozpalającego emocje w którym 1-ligowa Amica Wronki pokonała 2-ligowe Aluminium Konin. W meczu tym wpadło osiem bramek.
Mecz rozegrany został na stadionie poznańskiego Lecha. Po 33 minutach Aluminium prowadziło 2:0, do przerwy był jednak remis. Wszystko co najważniejsze jak pisała wtedy ogólnopolska prasa – rozegrało się nie na boisku, a w przerwie w kuluarach. Koniński zespół ponownie wyszedł na prowadzenie, nie zdołał jednak go utrzymać do końcowego gwizdka. W dogrywce Amica strzeliła dwa gole i wygrała 5:3. Choć Aluminium domagało się powtórzenia finału i zwróciło się nawet do ówczesnego prezydenta i ministra sportu, zdobywcą pucharu został zespół z Wronek. Jednym z uczestników tego sławetnego meczu był mieszkaniec naszego powiatu Damian Augustyniak, z którym wróciliśmy pamięcią do tego pojedynku.
Jak ty to widziałeś z boiska?
Jeśli chodzi o sam mecz to ja jak i cała drużyna graliśmy o zwycięstwo i nie zastanawialiśmy się nad tym czy coś jest nie tak. Byliśmy skupieni na wykonaniu swojego zadania i wygraniu meczu. W trakcie meczu nie myślałem o pracy sędziego bo po prostu nie podejrzewałem, że coś takiego może mieć miejsce w tak ważnym meczu jakim był finał Pucharu Polski. Dopiero po czasie do mnie dotarło w jakim ja meczu brałem udział. Więcej w Kurierze




















