Letnicy z Kosewa skarżą się na fatalny stan dróg w tej miejscowości, będący skutkiem budowy sieci wodociągowej. – Samochody zakopane w błocie stały w poprzek drogi, nawet zostawały tak na noc, bo nie można było w żaden sposób wyjechać – tak jeden z letników opisuje to, co działo się w miniony weekend.
Jeden z letników zadzwonił do naszej redakcji, by przedstawić problem, z którym boryka się wielu właścicielu działek w Kosewie. – Gmina postanowiła doprowadzić wodociąg do osiedla domków letniskowych tuż przy jeziorze. Zabrali się za to jesienią 2025 roku. Wkopywali rury o średnicy ok. 30 cm, a rozkopywali koparką całe drogi. Potem całą wykopaną glinę, bo taka tu jest ziemia, rozprowadzili po całych drogach. Moja droga przed tymi zabiegami była w dobrym stanie, nie było z nią żadnych problemów. Jednak już przy pierwszych deszczach okazało się, że powstałe błoto uniemożliwia przemieszczanie się nie tylko samochodami, które w nim grzęzły, ale też pieszo, bo błoto wciągało buty, wręcz zdejmowało je ze stóp, nie mówiąc już o tym, że zapadaliśmy się w nim po kostki. Potem jednak przyszła zima i wszystko zamarzło. Wszyscy zapomnieliśmy o tym problemie aż do pierwszych odwilży. Poruszanie się drogami było bardzo utrudnione, a nasza droga (prywatna) stała się przeszkodą niemal nie do pokonania. Samochody nie mogły przejechać, właściciele domków musieli non stop zamawiać ciągniki, by je wyciągały z tego bagna. Ludzie próbowali przemieszczać się pieszo – wręcz były to pielgrzymki wzdłuż całej drogi w kaloszach i tym podobnym obuwiu, by tylko dotrzeć do głównej drogi, gdzie zaczęliśmy zostawiać samochody. Niestety, nie wszyscy mieli szczęście wyjechać z tej pułapki; auto jednego z sąsiadów utknęło tu, odkąd tylko pojawiło się słońce i puściły lody. Po skargach ludzi gmina postanowiła utwardzić część wjazdową naszej drogi. W tym celu zwieźli gruz, który wysypali na sporą część drogi. Znajdowały się w nim metalowe części sterczące w każdą stronę, stwarzające niebezpieczeństwo dla ludzi i samochodów. Osobiście wyciągnęliśmy z sąsiadami te kawałki żelastwa wzdłuż naszej drogi. Do tego dochodzi syf, który ekipa wykonująca prace zostawiła po sobie: porzucone rękawice, części jakichś materiałów, taśmy itp. Wszyscy dzwonimy do gminy od dawna, jednak bezskutecznie. Miniony weekend był wyjątkowy, bo wraz z nadejściem wiosennej pogody zjechało się nas tutaj naprawdę sporo. Samochody zakopane w błocie stały w poprzek drogi, nawet zostawały tak na noc, bo nie można było w żaden sposób wyjechać, co było obrazem iście dystopijnym. Gmina niestety miała nas w nosie, a sąsiedzi zaczęli mówić o potrzebie interwencji telewizji – opisuje jeden z letników.
Władze gminy odpierają zarzuty dotyczące braku reakcji z ich strony. Twierdzą jednak, że obecnie działania związane z utwardzeniem drogi nie mają sensu. – Dopóki nie obeschnie błoto, jakiekolwiek utwardzanie tych dróg będzie zmarnowaniem pieniędzy, bo problem za chwilę powróci – tłumaczy Małgorzata Wesołowska, sekretarz gminy Ostrowite. Potwierdza, że w ostatnim czasie urząd odbiera mnóstwo telefonów w tej sprawie, ale możliwości działania na tę chwilę ma bardzo ograniczone. – Wykonawca, który na zlecenie gminy buduje sieć wodociągową sukcesywnie będzie naprawiać wszystkie szkody. Jest do tego zobowiązany na mocy umowy na realizację zadania. Inwestycja jednak nie została jeszcze zakończona. Ze względu na niskie temperatury i zmarzniętą ziemię termin realizacji został wydłużony. Obecnie obowiązujący to 31 marca 2026, z możliwością wydłużenia ze względu na warunku atmosferyczne – wyjaśnia Małgorzata Wesołowska.
Poniżej zdjęcia przesłane przez naszego Czytelnika.


























