Zaczął studia matematyczne, ale po roku porzucił Politechnikę na rzecz AWFu. Dzięki tej decyzji słupeccy uczniowie zyskali charyzmatycznego nauczyciela, a sportowcy – cenionego trenera. Bo Romuald Kropski jak mało kto potrafił zarażać młodzież swoją pasją do sportu.
Całe życie związany był ze Słupcą. Tutaj się wychowywał, tu chodził do Szkoły Podstawowej nr 2, później do słupeckiego LO. Choć od młodzieńczych lat uwielbiał sport, rozpoczął studia na Politechnice Poznańskiej. Wybrał matematykę. Po roku uznał jednak, że to nie dla niego. Zrezygnował z Politechniki i zaczął studia na Akademii Wychowania Fizycznego. Tutaj czuł się jak ryba w wodzie. Jeszcze w liceum zaczął przygodę z siatkówką i koszykówką. Grał też w piłkę nożną, był zawodnikiem Pogoni Słupca. Po ukończeniu studiów w 1977 r. zaczął pracę w oświacie. Najpierw był nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 5 w Koninie, ale już po roku przeniósł się do słupeckiej Dwójki. W Szkole Podstawowej nr 2 pracował do końca istnienia placówki, a od 1999 r. był nauczycielem w nowo utworzonym słupeckim gimnazjum. Na emeryturę przeszedł w 2007 r. – Wyróżniał się fachowością, był życzliwy, nie odmawiał pomocy. Młodzi nauczyciele wiele się od niego nauczyli, służył im dobrą radą. Nazywali Go Profesorem. Studenci AWFu odbywali u Niego praktyki pedagogiczne i bardzo je chwalili. Był lubiany i szanowany przez dzieci i młodzież, koleżanki i kolegów z pracy. Był oddany swojej pracy, aktywnie uczestniczył w życiu szkoły. Przyczynił się do wielu sukcesów sportowych swoich wychowanków na szczeblu miejskim, powiatowym i wojewódzkim – wspominają nauczyciele słupeckiego gimnazjum, z którymi przez lata współpracował i których był dobrym kolegą.
Pan Romuald sportową pasję u dzieci i młodzieży rozwijał nie tylko w szkole, ale także w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym w Słupcy, gdzie prowadził drużyny koszykarskie chłopców, które osiągały wysokie wyniki na arenie wojewódzkiej. Brał udział w obozach sportowych jako trener i opiekun, przygotowywał dzieci i młodzież do sportu wyczynowego, wprowadzał do aktywności i rekreacji ruchowej.
– Sport w jego życiu odgrywał olbrzymią rolę, po przejściu na emeryturę był aktywny, pomagał w organizacji zawodów sportowych i profesjonalnie je sędziował. Był kibicem i kopalnią wiedzy o sporcie, o czym niejednokrotnie przekonywaliśmy się w czasie koleżeńskich dyskusji. Miał swoje zainteresowania. Kochał przyrodę – nasze jezioro, lasek, gdzie spacerował ze swoim pieskiem. Lubił wędkarstwo, był zapalonym grzybiarzem – wspominają koleżanki i koledzy z pracy.
Prywatnie, pan Romuald był szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. Rodzinę założył w 1984 r. Z żoną Dorotą wychowali dwoje dzieci: Anię i Michała. Zarówno dzieciom, jak i wnukom zaszczepił sportową pasję. – Ja grałam w tenisa stołowego, brat gra w rugby w Poznani Poznań. Wnuki też poszły w jego ślady. Zuza jest w szkole sportowej i gra w piłkę ręczna, a Maksymilian gra w piłkę nożną – wylicza córka Ania.
Pan Romuald od kilku miesięcy walczył z ciężką chorobą. Diagnozę poznał pół roku temu. Zmarł 19 grudnia. Miał 72 lata. Dzień przed wigilią spoczął na słupeckim cmentarzu. Pogrążył w żałobie żonę, córkę z rodziną, syna, siostrę i brata z rodzinami, całą rodzinę, wielu przyjaciół i mnóstwo wychowanków, którym pokazał piękno sportu. – Romku, trenerze, nauczycielu, wspaniały kolego, dziękuję, że równo 40 lat temu zaraziłeś mnie miłością do siatkówki. To trwa nadal i mimo, że kondycja fizyczna nie na wszystko pozwala to siatkówka ciągle cieszy. Tak już zostanie. Dziękuję za to, że ze stoickim spokojem tłumaczyłeś tajniki techniczne tego sportu. Dziękuję za to, że nawet jak nie wszystko wychodziło to byłeś cierpliwy. Dziękuję za to jakim byłeś nauczycielem. Lubiłem lekcje wychowania fizycznego z Tobą. Ciężko się w takiej chwili, jak ta, odnaleźć się i zebrać myśli. Spoczywaj w pokoju – po śmierci pana Romualda napisał Dariusz Wóźniak, kiedyś jego wychowanek, później kolega, z którym dzielili wspólną pasję.
– Żegnamy wspaniałego kolegę, osobę o ogromnym sercu, z dużą dawką humoru, fachowca oddanego pracy, szanowanego nauczyciela i trenera, który za swoją pracę był wielokrotnie nagradzany. Jesteśmy tutaj wraz z Twoją Rodziną, aby zaświadczyć o naszej wdzięczności i szacunku. Dziękujemy – w imieniu koleżanek i kolegów z pracy, na pogrzebie Zmarłego żegnał Mariusz Rakowicz.
Bliskim pana Romualda składamy wyrazy współczucia.
























Profesorem?