Pracownicy słupeckiego szpitala przyszli dziś do pracy w czarnych ubraniach. Przyłączyli się do ogólnopolskiego protestu.
Dziś przed południem dyrekcja, przedstawiciele administracji oraz personelu lekarskiego i pielęgniarskiego spotkali się przed głównym wejściem do szpitala, by wziąć udział w minucie ciszy. Ubrani byli na czarno, a na maszcie przy szpitalu powiewała czarna flaga. Wszystko to w związku z protestem Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitalu Powiatowych, do którego dołączył nasz szpital. – Chodzi przede wszystkim o zmianę w sposobie finansowania ochrony zdrowia, o ograniczenie badań diagnostycznych i to, że nie są zapłacone nadwykonania, m.in. w naszym szpitalu za opiekę długoterminową za 2025 rok w zakresie nadwykonań. I to, że nie będzie płatności w 100 procentach za badania diagnostyczne (kolonoskopia, gastroskopia, tomografia komputerowa) – mówi Marlena Sierszchulska, dyrektor słupeckiego szpitala. Dodaje, że od kwietnia nadwykonania w zakresie tomografii komputerowej oraz endoskopii płatne są w 50 lub 60 procentach. Nasz szpital wyraźnie to odczuje. – W przypadku naszego szpitala zawsze są nadwykonania. W zakresie endoskopii były miesiące, gdzie mieliśmy wykonanie na poziomie 150 proc. – wyjaśnia pani dyrektor. Ma nadzieję, że uda się wpłynąć na to, by nadwykonania były płatne w 100 procentach i że niektóre zmiany, które są planowane nie zostaną wprowadzone. – M.in. zabrania współczynnika dla szpitali pierwszego i drugiego poziomu. Chcielibyśmy dialogu w zakresie możliwości dalszej realizacji udzielana świadczeń.Chodzi przede wszystkim o to, żeby finansowanie ochrony zdrowia było jasne – mówi Marlena Sierszchulska.
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych od wielu miesięcy alarmuje, że obecna polityka finansowana ochrony zdrowia doprowadza nasze placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Związek wydał w tej sprawie stanowisko, które opublikowano m.in. na stronie słupeckiego szpitala.
– Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności. Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania TK, RM, gastroskopii czy kolonoskopii. Równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących 1,08 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe odpowiednio dla szpitali I i II stopnia PSZ, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych. Po wyczerpaniu kontraktu każe badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit – przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie. Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania. Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwania na badania, które z medycznego punktu wiedzenia są potrzebne „na już”. Problem nie sprowadza się do jednego zarządzenia NFZ, ale jest konsekwencją szersze polityki pańtwa: oczekiwania „leczenia za pół ceny” przy chronicznie zbyt niskim finansowaniu systemu i braku czytelnej strategii dla szpitali powiatowych. Nie mamy przedstawionego planu restrukturyzacji, jasnych decyzji, jakie świadczenia mają być utrzymywane lokalnie, ani realnego mechanizmu pokrywana ustawowych wzrostów wynagrodzeń, kosztów energii i podstawowych materiałów medycznych. W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki. Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogi o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu – czytamy w stanowisku Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.





















Koszty energii? Ile razy zgłaszane były świecące się 24 godziny na dobę lampy zewnętrzne na niektórych budynkach szpitalnych? Szpital jest w takiej d_p_e, że nie ma nawet na posprzątanie piasku po zimie i zakup sprawnych koszy na śmieci.