– W moim odczuciu nie jest pan reprezentantem społeczności miejskiej. Może to jest dobra okoliczność, żeby przemyśleć referendum, które będzie mogło pana odwołać. W mojej opinii to jest bardzo zasadny krok, ponieważ dość takiej pozornej władzy – pod adresem burmistrza Jacka Szczapa mówił dziś mieszkaniec Słupcy Mirosław Gawrych.
Mirosław Gawrych kilkukrotnie zabierał głos na dzisiejszej sesji. Pod koniec obrad, w wolnych głosach odniósł się do decyzji radnych o wyrażeniu zgody na sprzedaż gruntu przy hotelu nad Jeziorem Słupeckim. – Chciałbym zdać pytanie publicznie, czy wiedzą państwo jaką działkę zgodziliście się oddać bezprzetargowo inwestorowi, czy państwo wiecie jaka jest ta działka, jaki jest jej numer geodezyjny? – zapytał mieszkaniec.
– To jest wszystko w uchwale – powiedział przewodniczący rady Tadeusz Markiewicz.
– Dzisiaj sprawdzałem, mamy do czynienia z działką 1134/11, która obejmuje cały teren zielony, cały las. I ta działka nie jest wydzielona, szanowni państwo. Ona powstała zgodnie z potrzebami inwestora, ona obrysowała jego hotel. Nie ma tej działki. To jest tylko pewne zamierzenie. Ono nie zostało zgłoszone nawet. Tak naprawdę państwo podjęli decyzję na temat bytu, którego jeszcze nie ma – powiedział Gawrych.
Do sprawy odniósł się radca prawny urzędu. – Przedmiotem zbycia jest prawo własności części nieruchomości oznaczonej jako działka 1134/11 o powierzchni 1233 metry, natomiast jakby zostało to uszczegółowione załącznikiem graficznym, wykreślone tutaj, jako załącznik do uchwały. Jeżeli będzie dochodziło do sprzedaży to będzie ta działka geodezyjnie wydzielona i wyceniona.
– Ale dzisiaj nie jest – wtrącił Gawrych.
– No dzisiaj nie jest, oczywiście, że tak. Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że rada gminy wyraziła zgodę na taką czynność. Wyraźnie jest wskazane, że jest zgoda na przeniesienie prawa własności części tej działki. Na dzień dzisiejszy ona jest oznaczona jako numer geodezyjny 1134/11, a teraz po tej zgodzie rady miasta będzie dopiero przystąpić do geodezyjnego wydzielenia mniejszej działki, bo wiadomo, że przedmiotem zbytu musi być konkretna działka geodezyjna – wyjaśniał mecenas.
– Przyjmuję pańskie argumenty, ale chciałbym zadać pytanie – powiedział Mirosław Gawrych. – Kto zadecydował o kształcie i wielkości tej działki? Czy to jest inicjatywa miejska, czy to jest inicjatywa inwestora, który przygotował sobie tą działkę po to, żeby potem w formie bezprzetargowej ją przejąć? I kto wyraził zgodę na dokonanie pracy budowlanej na terenie, które nie należały do inwestora i które nie były objęte porozumiem? Czy ktoś to kontroluje? Kto wyraził zgodę na zagospodarowanie placu za hotelem, który znajduje się na terenie miejskim? Czy tak się zachowuje odpowiedzialny gospodarz? To pytanie do pana, panie burmistrzu. Czy wyraził pan taką zgodę? Chętnie panu przedstawię mapę, z której wynika, że inwestycje za hotelem były wykonane na gruncie miejskim. Wyraził pan na to zgodę, albo zatwierdził pan aneks, który o tym mówi? – pytał Gawrych.
– Z tego co wiem inwestor (…) może na tym terenie prowadzić inwestycję i ma na to zgodę – mówił burmistrz Jacek Szczap. To część jego odpowiedzi, całość nie jest wyraźnie słyszalna na nagraniu z sesji.
– Ale to nie jest działka, która była mu oddana do dyspozycji. To nie jest związane z realizacją tego projektu, ponieważ to, co się dzieje na zapleczu nie jest ani parkingiem, ani drogą dojazdową, ani infrastrukturą wymienioną. Do pana, panie burmistrzu mówię, ponieważ pan jest odpowiedzialny za to, co tutaj się dzieje. Proszę mi powiedzieć, kto dopilnował, albo kto nie dopilnował tego, że inwestor wykonał prace budowlane poza swoim terenem? Na terenie, który należy do nas wszystkich. I teraz tak naprawdę chodzi o to, żeby zalegalizować ten stan. Zrobiłem coś, ok, ale teraz ty, jako urzędnik – przepraszam, to nie dotyczy personalnie pana – teraz przyklep mi to, żeby to było dobre. I to jest działanie w tym kierunku. Wie pan co, to budzi moje… To jest ohydne, powiem panu. To jest ohydne, ponieważ w moim odczuciu nie jest pan reprezentantem społeczności miejskiej. Może to jest dobra okoliczność, żeby przemyśleć referendum, które będzie mogło pana odwołać. W mojej opinii to jest bardzo zasadny krok, ponieważ dość takiej pozornej władzy. To miasto, które miało się stać miodem i mlekiem płynące, wygląda jak grajdół, proszę pana. Chciałem powiedzieć, że świetnie pan wypada na fotkach z kwiatami, z przecięciami wstęg. Naprawdę świetnie, ma pan dużo pracy – zakończył Mirosław Gawrych.


















Brawo dla Pana za odwagę
Miasto będzie sprzedawać działkę więc miasto poniesie koszt jej wydzielenia. Wpływ do miejskiej kasy będzie więc uszczuplony.
A ja nie przyjmuje wyjaśnień mecenasa. No bo co szkodziło żeby najpierw wyodrębnić geodezyjnie ta działkę a potem ją sprzedać. Wyodrębnienie jej nie było by jednoznaczne ze sprzedażą. To dwie różne czynności. Może coś jednak przeoczyli?
Pan Gawrych na prezydenta, Jezus jakie to było piękne nie boi sie Pan niczego. Porównałabym Pana do Jarka Kaczyńskiego, do Mateusza Morawieckiego, do Zbigniewa Ziobry. Jest Pan naszym lokalnym stróżem prawa, takim rewolwerowcem z dzikiego zachodu. Dużo zdrowia Panu życzę.
– Jadwisia z niepodległości
Pan Gawrych powiedzal to o czym wszczscy w tym mieście mówimy od dawna. Dość już kolesiostwa, byle jakości i nieudacznictwa. Pan mecenas niech z nas głupich nie robi. Nie wydzielono od razu tej działki bo całą chcecie sprzedać pod pozorem jej podziału.