Po upadku z wysokości około 5 metrów młody mężczyzna trafił do szpitala. Niestety, jego życia nie udało się uratować.
Tragiczne wydarzenia miały miejsce wczoraj wieczorem w jednym ze słupeckich lokali oferującym noclegi. Wieczorem około 40-letni mężczyzna spadł z dachu. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna przez okno dachowe wyszedł na dach budynku, przedostał się na przybudówkę, skąd spadł, z wysokości około 5 metrów – informuje prokurator Grzegorz Budziński. Natychmiast wezwano pomoc. Karetka pogotowia zabrała poszkodowanego do szpitala w Koninie. Niestety, jego życia nie udało się uratować. W nocy mężczyzna zmarł. Okoliczności tragedii wyjaśniać będzie słupecka prokuratura.




















Dlaczego karetka wiozła go do Konina?
Jak w stanie zagrożenia życia zrm przewozi osobę z urazem, potrzebującą szybkiej interwencji diagnostycznej dla ustabilizowania funkcji życiowych do szpitala oddalonego o 30/40km od miejsca zdarzenia. W tym przypadku liczy się czas interwencji diagnostycznej mogącej ustabilizować stan zagrożenia życia w tym przypadku w najbliższym szpitalu jakim był SPZOZ Słupca, oddalonym o kilkaset metrów od zdarzenia a dopiero w następnym etapie przetransportowanie takiej osoby do ośrodka o wyższej referencyjności medycznej jeżeli stan wymagał by dalszego leczenia. Przykro, że za błąd? kierownika zrm, osoba poszkodowana przypłaciła to życiem. Ale cóż jest to dobra zmiana p.starosty!? ratowników medycznych, lekarzy izby przyjęć słupeckiego szpitala, którzy wybierają sobie kogo i gdzie mają przewozić i leczyć. Ludzie patrzmy im na ręce, co robią!, żeby następną osobą na której będzie popełniony błąd a to jest tylko kwestia czasu, to nie był ktoś z naszych bliskich. A całą sprawą powinna zająć się prokuratura.