Tych rodzinnych, jak i roślinnych. Od lat produkują to, co kochają oraz to, co sprawia im satysfakcję. Oto historia Urszuli, Krzysztofa i Dawida Słowińskich z Lądu.
Kiedy ponad 20 lat temu Urszula i Krzysztof otworzyli szkółkę roślin, po krótkim czasie Krzysztofa zafascynowały trawy ozdobne, które zaczął po mału uprawiać. I te właśnie rośliny zaczęły być znakiem rozpoznawczym tutejszej szkółki. Każdego roku gospodarze dokonują ścisłej selekcji odmian, tak, aby każda z nich była unikatowa i odpowiadała klimatowi. To, z czego są szczególnie dumni to pole matecznikowe traw, które jest sercem ich szkółki. Wszystko, co oferują jest tworzone od podstaw i kreowane właśnie tutaj. To również schronienie dla wielu zwierząt, które w spokoju mogą żyć wśród traw. – Naszym celem nie jest tylko sprzedaż roślin, ale również pokazanie, że ogród może być czymś więcej niż po prostu ozdobą. Może stać się domem dla wielu stworzeń, które mogą być sojusznikami w walce ze szkodnikami. Trawy ozdobne to też festiwal kolorów i kształtów. nieustannie zaskakują swoimi możliwościami. Niektóre gatunki w ciągu roku dorastają nawet do 6 metrów, a inne z kolei nie ugną się przed żadnym wiatrem – mówią.
A tak naprawdę to wszystko zaczęło się od dziada, pradziada, bowiem Ula i Krzysztof to czwarte pokolenie Słowińskich, które zajmuje się ogrodnictwem. Dawid – ich syn, jest już piątym! Także przodkowie Uli przez dziesięciolecia zajmowali się rolnictwem.
– To miłość i nienawiść w jednym – śmieje się Dawid. Teraz on towarzyszy rodzicom w prowadzeniu rodzinnej firmy. Dzięki jego zaangażowaniu w social mediach o szkółce z Lądu zaczęło robić się głośno. 13 października byli gośćmi programu Dzień Dobry TVN. Opowiadali o historii rodzinnej firmy, o trudnościach z jakimi przyszło im się zmierzyć, ale też o satysfakcji z tego, co robią na do dzień. (Link do reportażu dzień dobry TVN: https://dziendobry.tvn.pl/dom/ogrod/trawy-ozdobne-to-ich-rodzinna-pasja-mamy-wyselekcjonowane-wlasne-trzy-odmiany-st7389216)
– Bo to rzeczywiście praca na co dzień. Każdego dnia. Kiedy ponad 20 lat temu zajmowaliśmy się uprawą warzyw, czegoś nam po prostu brakowało. Ta myśl o trawach zawsze gdzieś tliła się w mojej głowie i dopiąłem swego – mówi Krzysztof.
Dlaczego więc można rośliny kochać i nienawidzić jednocześnie? – pytamy Dawida. Odpowiada prosto: Trzeba czuć do nich po prostu to coś, umieć do nich podejść, umieć się nimi zajmować i pielęgnować. Nienawiść pojawia się natomiast wtedy, kiedy po długim i żmudnym procesie powstawania tej rośliny, pogoda – to, na co nie mamy absolutnie wpływu krzyżuje nam plany, następuje jakiś bodziec zachwiania rozwoju czy jej dorastania. Tak jak mówiłem przed chwilą pogoda jest tą największą niewiadomą… Możemy intensywnie i z całym sercem poświęcać się kilkuletniemu procesowi tworzenia rośliny od nasiona do finalnej, dorosłej rośliny ozdobnej… I na ostatnim etapie hodowli okazuje się, że nie zachowuje swoich cech, które przez te lata staraliśmy się utrwalać. Wtedy towarzyszą duże emocje – tłumaczy Dawid.
To właśnie on, chłopak artysta (o tym dowiecie się w kolejnym wydaniu) rzucił nowe spojrzenie – medialne na ich rodzinną firmę. Doświadczenie z aparatem i kamerą dało mu też nowe spojrzenie na rośliny, które tak kocha. – Ludzie lubią patrzeć, wszystko oglądać, dlatego chcemy im pokazać cały ten zawiły proces, a także naszą miłość do tych roślin – tłumaczy.
Ta codzienna konsekwencja i zarazem poświęcenie całej rodziny sprawiły, że firma aktualnie posiada 3 rodzaje traw, które zdobyły już uznanie na arenie międzynarodowej, a w procesie obserwacji i selekcji jest już kilkanaście nowych, potencjalnych odmian. Mówi się, że trawy są ozdobą głównie jesienią, ale to nie prawda. Bo potrzebują zaledwie 3 miesięcy po wiosennym cięciu, aby znów cieszyć oko. Przez większość roku to nieustannie zmieniający się obraz w ogrodach. – Są odmiany, które badamy tylko dzięki obserwacji. Wystawione na próbę w szczerym polu matecznikowym przechodzą pierwszy i najważniejszy test. Jeśli przeżyją w niekorzystnych warunkach o małej wilgotności gleby, to tym bardziej poradzą sobie finalnie w ogrodach . – Kandydatów do odmian mamy blisko 40 , ale tylko niewielka ilość z nich będzie miała szansę w szerszej uprawie. Bywało tak, że jedną z nich obserwowaliśmy blisko 12 lat… Nie chciała „skubana” się poddać, ale niestety okazało się, że pewnych warunków mogłaby nie przeżyć – dodają.
W szkółce role są podzielone. Każdy zajmuje się czymś, co sprawia mu największą satysfakcję. Ula posiada wrodzony zmysł do kompozycji roślin i łączy je w niebywały sposób. Doradza i inspiruje odwiedzających szkółkę. Krzysztof – uprawą i hodowlą odmian, a Dawid z kolei całą otoczką wizerunkową szkółki. Intensywnie wdraża się również w produkcję.
Cała uprawa traw tworzona jest pod kątem maksymalnego przygotowania do naszego zmieniającego się klimatu. Dzięki zewnętrznej uprawie doniczkowej oraz całorocznej hodowli traw na polach matecznikowych bez okrywy, doskonale wiedzą, co przetrwa w polskim klimacie. – Hodujemy trawy w dużych pojemnikach. Od momentu wyboru odmiany do jej wyrośnięcia mija bardzo dużo czasu. Wszystko to co tworzymy nie może naruszać naturalnego trybu przyrody. Dlatego preferujemy ochronę biologiczną oraz działania na zasadzie równowagi w przyrodzie – dodają. Warto nadmienić, że jeszcze parenaście lat temu trawy ozdobne nie były praktycznie znane. Wiele razy na początku swojej przygody spotkali się ze stwierdzeniem „sprzedaży „trzciny z łąk” . Ten mit szybko obalili pokazując piękność „zwykłej, a zarazem niezwykłej” trawy i stali się poniekąd prekursorami uprawy tego rodzaju rośliny. – Myślę, że aktualnie jesteśmy na tym etapie, że wiemy, że to właśnie głównie trawy ozdobne są tym, w czym chcemy się dalej realizować, są zarazem wizerunkiem naszej rodzinnej firmy, naszej rodzinnej pasji oraz tego, co tak naprawdę kochamy – powiedzieli kończąc.





















