• O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
czwartek, 29 stycznia 2026 12:56
slupca.pl
dodaj ogłoszenie drobne
  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Logowanie
  • Zarejestruj
  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
slupca.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Home Wokół nas

„Dla mnie utrata rodziny była impulsem” – słupczanin wystąpił w programie TVP

przez Red
2021-01-16
w Wokół nas
0 0
A A
17
„Dla mnie utrata rodziny była impulsem” – słupczanin wystąpił w programie TVP
7.6k
OBEJ.
Udostępnij na FacebookuUdostępnij na Twitterze

Pracujący w słupeckim Starostwie Powiatowym Krzysztof Raczyński (47 l.), w połowie grudnia ubiegłego roku wziął udział w nagraniach do odcinka programu Ocaleni w TVP 1. Swoją historią podzielił się także z Czytelnikami Kuriera Słupeckiego.

Ocaleni to program o życiu ludzi, zniszczonym przez uzależnienia, używki albo przemoc. Jak to się stało, że w ogóle trafiłeś do tego programu?

– Ja powiedziałbym, że to program o ludziach, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie w wyniku różnych, często trudnych okoliczności, a którzy od swoich problemów zaczęli uciekać w uzależnienia. Ale jest to przede wszystkim program o zwycięstwie nad śmiertelną chorobą, jaką jest uzależnienie od alkoholu, narkotyków, leków czy zachowań kompulsywnych. Zwycięstwa, które nie jest jednak rozumiane jako bezwarunkowy triumf, ale etap na drodze powrotu do zdrowia. Powstrzymanie choroby nie oznacza jej całkowitego wyleczenia, jest ona bowiem nieuleczalna, przynajmniej w świetle dotychczasowej wiedzy medycznej. Możliwe jest jednak jej zatrzymanie i powrót do zdrowia, do społeczeństwa, do szczęśliwego życia. O tym właśnie jest program, o ocaleniu, o powrocie, o odzyskaniu wolności, o sile ludzkiego ducha wreszcie, który jest w stanie przezwyciężyć największe trudności, jeśli bardzo się tego pragnie i jeśli jest się uczciwym, przede wszystkim wobec siebie. A jak trafiłem do programu? Mój udział to konsekwencja zaangażowania w działania o charakterze trzeźwościowym, które realizuję nie tylko na szczeblu lokalnym, ale również na szczeblu krajowym. Powodem tej aktywności z kolei jest fakt, że jestem uzależniony od alkoholu. Mówiąc wprost, jestem alkoholikiem, jednakże trzeźwym. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że okres mojej trzeźwości mogę już liczyć w latach. Zostałem zaproszony na początku grudnia ubiegłego roku, kiedy zadzwonił telefon, a w słuchawce męski głos przedstawił się jako osoba związana z redakcją Ocalonych i po krótkim wstępie zapytał – od czego czuję się ocalony? Moje osobiste doświadczenie sprawia, że nigdy nie mam problemu z odpowiedzią, a poza tym znam ten program i jego formułę niemal od początku jego zaistnienia na antenie TV. Takich rozmów o charakterze technicznym, logistycznym, a także ściśle związanym z tematyką programu przeprowadzono ze mną chyba cztery. Każda odbyła się z inną osobą. W końcu padł termin nagrania, który wyznaczono na 13 grudnia na godz. 12:00. Pojechałem.

Może przybliżysz naszym Czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy nie oglądali programu, problemy z którymi się borykałeś? Co było takim najważniejszym impulsem do wprowadzenia zmian w swoim życiu?

– Program Ocaleni dotyka całego spektrum uzależnień, począwszy od substancji zmieniających świadomość do różnego rodzaju kompulsji. Mnie dotyczy uzależnienie od alkoholu, i choć nie piję, to nadal jestem uzależniony. Taka jest natura tej choroby, że kto raz utracił kontrolę nad ilością wypijanego alkoholu, nigdy już nie wraca do stanu sprzed jej utraty. Jest taka alegoria w środowisku niepijących alkoholików, że ogórek zakiszony nigdy nie stanie się już świeży. Lepiej nie da się tego ująć. Nie wiem, w którym momencie utraciłem kontrolę i stałem się uzależniony od alkoholu. Nie sposób tej granicy ustalić i nie da się jej zauważyć, ale dojście do punktu, z którego odwrotu już nie ma, trwa latami. Alkoholik jest ostatnią osobą, która dowiaduje się o swojej chorobie… chociaż nie… jest ostatnią osobą, która przyjmuje do wiadomości, że jest chora. Nie inaczej było ze mną, działały wszystkie mechanizmy uzależnienia: zaprzeczanie, racjonalizacja, intelektualizowanie. Najwcześniej problem dostrzegli bliscy, żona i dzieci. Było to wiele lat temu. Niestety, zamiast wtedy słuchać, łatwiej było ich obwiniać, że czepiają się nie wiadomo czego. Nie widziałem problemu przez lata, a kiedy zacząłem go dostrzegać, nie mogłem już zawrócić, zupełnie jakby ktoś zerwał most linowy rozpostarty nad przepaścią. Byłem po tej stronie, gdzie panował wieczny mrok, a po drugiej było światło. Próbowałem własnymi siłami dostać się na tę jasną stronę, ale za każdym razem staczałem się w przepaść. Tak kończyły się próby powrotu do kontrolowanego picia, a mimo to walczyłem z alkoholem przez kolejne lata, zamiast się poddać. W ogóle choroba alkoholowa jest pełna paradoksów, teraz to wiem. Żeby zwyciężyć, trzeba się poddać. Nie da się z alkoholem walczyć, a wszyscy którzy podejmują decyzję o zaprzestaniu picia na początku chcą ze swoim problemem walczyć. Podejmują tę nierówną walkę i przegrywają. Nie raz, nie dwa, ale wielokrotnie przegrywają. Są przekonani, że sami poradzą sobie z chorobą, że uruchomią w sobie pokłady silnej woli i powstrzymają obsesję picia. Otóż nie. W ostatniej fazie choroby, której doświadczyłem, niczego nie da się już zrobić przy pomocy woli, najszczerszych chęci, a nade wszystko w pojedynkę. Trzeba się poddać, uznać swoją porażkę, stanąć w prawdzie i poprosić o pomoc. Ktoś przecież musi przerzucić linę przez tę przepaść. Od tego momentu zaczyna się długi i żmudny proces powrotu do zdrowia. Odbudowywanie poczucia własnej wartości, przywracanie poczucia godności osobistej, powrót do uniwersalnych wartości duchowych, to kluczowe elementy na mojej drodze zdrowienia, i nie popełnię nadużycia jeśli powiem, że na drodze innych „ozdrowieńców” również. Przy czym chcę podkreślić, że nie należy traktować samej choroby alkoholowej jako skazy moralnej, a zatrzymania jej jako moralnego wyzwolenia. To upraszcza i uogólnia problem, u którego podstaw leżą takie ludzkie historie, których większości nie chciałbyś usłyszeć. W moim, i nie tylko moim, przypadku to nie alkohol był problemem, ale ja sam i bagaż z jakim wszedłem w życie dorosłe, a jestem tym szczęśliwcem, który w to dorosłe życie wchodził bez obciążenia uzależnieniem, czego wielu o sobie powiedzieć nie może. Mimo to deficyty z jakimi wchodziłem w życie były na tyle duże, że powodowały cierpienie. A co robisz, kiedy cierpisz? Szukasz ulgi. Jest gros osób, które potrafią sobie radzić w takich sytuacjach w sposób konstruktywny. Uprawiają sport, albo jakiś rodzaj sztuki. Ja ulgę znalazłem w alkoholu, ktoś inny odkryje ją w narkotykach, jeszcze inny w lekach, hazardzie, obsesyjnym seksie, obżarstwie, patologicznym zadłużaniu się, grach komputerowych, samookaleczaniu. Można tak wymieniać i uzupełniać tę listę o kolejne zaburzenia dotykające ludzi w różnym wieku, o różnym wykształceniu, statusie materialnym czy światopoglądzie. To, co widać na zewnątrz rodzi pokusę, aby dokonywać łatwych ocen, karmić się stereotypem, a w każdym takim przypadku pod zewnętrzną powłoką kryje się ogrom cierpienia. Warto o tym pamiętać. Pytasz o impuls do zmiany mojego życia? Piłem tak, że żona zabrała dzieci i wyprowadziła się z domu. To było moje dno, bo każdy alkoholik je ma, choć nie każdy takie samo. Dla mnie utrata rodziny była dnem i impulsem, aby pójść na dwumiesięczną terapię stacjonarną, a później kontynuować proces leczenia już poza państwowym systemem ochrony zdrowia. Robię to do dziś, angażując się również w rozmaite inicjatywy trzeźwościowe. Jakość mojego życia jest nieporównywalna z niczym, co znałem wcześniej. Jestem szczęśliwym człowiekiem. No i odzyskałem rodzinę.

Jak wyglądało samo nagrywanie programu w studiu telewizyjnym? W przeszłości byłeś dziennikarzem i choćby z tego powodu możesz ocenić poziom pracy realizatorów i prowadzących. Co szczególnie utkwiło w Twojej pamięci?

– Nagranie trwało trzy godziny i odbywało się w studiu nr 1 w budynku F przy Woronicza 17. Ekipa realizacyjna to kilkadziesiąt osób, choć nie wszystkich widziałem. Kilka kamer, jedne na wysięgnikach, inne na statywach, jedna przytroczona na steadicamie do operatora. Studio wielkie, kilkaset metrów kwadratowych, czego obraz w telewizji nie oddaje. Nagłośnieniowcy, oświetleniowcy, asystenci planu, fotograf, kierownictwo produkcji, wydawca… kogo tam nie było? Sympatyczna Jadzia Kielar, która prowadzi fanpage na Facebook’u, makijażystki. Nawet catering był. Pełen profesjonalizm. A gdzie jeszcze fachowcy od postprodukcji i emisji? To wszystko robi wrażenie. Program nagrywany był bez udziału publiczności ze względu na pandemię, ale odcinki sprzed kryzysu covidowego kręcono z publiką, co musiało dodatkowo podnosić emocje zaproszonych gości. Kiedy wszyscy siedzą już na swoich miejscach rozpoczyna się coś w rodzaju próby, podczas której prowadzący Rafał Porzeziński, ustala z operatorami, dźwiękowcami i oświetleniowcami kolejność zadawania pytań. Facet ze steadicamem biega, Arcadio rapuje, a fotograf w tym czasie robi każdemu sesję zdjęciową na użytek mediów społecznościowych. Ekipa pomocnicza próbuje zamontować dmuchane helem cyfry 2021, bo to ostatni w starym roku program, więc ma być sylwestrowo. Komuś te dmuchańce nie pasują i zaczyna się demontaż. Każdy zna swoje miejsce, wie co ma robić. Wcześniej prowadzący zdążył się już z nami przywitać i zamienić z każdym kilka słów. Jest swobodny, uśmiechnięty, serdeczny, czuję jakbym znał go od lat. Może to przez fakt, że sam jest jednym nas – ocalonych. Rafał jest hazardzistą, dziś nie gra i pomaga innym, m.in. przez swój program. Wreszcie rusza właściwe nagranie, które zajmie nam kolejne trzy godziny, w tym czasie dojdzie do kilku pomyłek, przejęzyczeń, które trzeba powtórzyć. Przy montażu ze 180 minut zrobi się 50. Pamiętam zabawną sytuację. Główny bohater programu, Bolek Dobrowolski, wchodzi do garderoby, gdzie czekamy na make up i widząc mnie siedzącego w rogu pokoju w marynarce i białej koszuli, pyta czy jestem ekspertem programu. Do każdej audycji prowadzący zaprasza dwóch ekspertów – psychologów, terapeutów. Odpowiadam, że nie i dodaję, że jestem jednym z gości, alkoholikiem. Po chwili refleksji mówię: „Wiesz co, jednak masz rację, w sumie to jestem ekspertem”. Obaj parsknęliśmy śmiechem. Rozumiesz? Kto może być większym ekspertem od uzależnień, niż sam uzależniony?

Czy w trakcie realizacji programu spotkałeś osoby, które miały podobne problemy jak Ty? Może coś Cię szczególnie dotknęło w ich historii?

– Gośćmi programu są wyłącznie osoby z uzależnieniami, z wyjątkiem ekspertów. Do odcinka, w którym brałem udział, zaproszono nas pięciu. Byliśmy z różnych stron kraju, wywodzimy się z różnych środowisk, ale łączy nas jedno – doświadczenie uzależnienia. To powoduje, że mówimy tym samym językiem i kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się w garderobie, od razu byliśmy na Ty i od razu rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od lat. Tak to działa. Pewne kody komunikacyjne są uniwersalne wśród ludzi po takich przejściach. Spośród moich kolegów tylko ja miałem jeden rodzaj uzależnienia, pozostali zmagali się z uzależnieniami krzyżowymi, czyli więcej niż jednym. Oprócz alkoholu były to narkotyki, seksualne obsesje czy tak jak w przypadku głównego bohatera Bolka Dobrowolskiego, praktyki okultystyczne. Widzisz gościa w średnim wieku, posiwiałego i łysiejącego, którego poczciwa fizjonomia nie zdradza cienia jego poprzedniego życia, a cała postura przypomina raczej członka klubu działkowca, a okazuje się, że facet ma za sobą nie tylko narkotyczno – alkoholowe przejścia, ale dodatkowo był chorobliwie uwikłany w jakieś praktyki mistyczno – magiczne z pogranicza okultyzmu. Nieprawdopodobne, że dziś ten polonista z wykształcenia, który magisterkę pisał z „Bolesława Chrobrego” Gołubiewa jest przykładnym mężem i ojcem piątki dzieci. I nie wstydzi się mówić co go w życiu spotkało. Ciekawą postacią jest Sebastian Ciepiela, który oprócz alkoholu i narkotyków zmagał się z wieloma innymi zaburzeniami behawioralnymi i obsesyjnie nie znosił nauki kościoła. Dziś jest gorliwie wierzący, wolny od nałogów i wydał 317-stronicową książkę pt. „Dobry łotr”, w której dzieli się swoim życiem. Nawet kupiłem od niego jeden egzemplarz. Paweł z Białegostoku był najmłodszym uczestnikiem programu, ma 32 lata i za sobą grozę życia, która jest nie do opisania. Ponieważ na antenie telewizyjnej o wszystkim nie mówił, jedynie w kuluarach, nie jestem upoważniony do upubliczniania jego wyznań. W każdym razie dziś to człowiek niesłychanie pozytywny i obdarzony dużym poczuciem humoru.

Co chciałbyś przekazać naszym Czytelnikom?

– Nie chcę nikogo mamić kolorową rzeczywistością jeśli przestanie pić czy brać. Problemy nie znikną, przynajmniej nie od razu. Trzeźwienie boli, ale jest warte każdej ceny. Trzeba sobie uświadomić, że alkohol czy inne substancje psychoaktywne są środkiem do sztucznego regulowania emocji, a ich zażywanie jest symptomem głębszych problemów, które trzeba przepracować. Mamy w Polsce bardzo dobry system lecznictwa odwykowego, całą masę grup wsparcia i grup samopomocowych. Jeśli ktoś naprawdę chce przestać pogrążać się w otchłani uzależnienia, bez problemu znajdzie pomoc. Wymaga to jednak szczerości i uczciwości wobec siebie, a nie każdego na to stać. Potrzebna jest pokora. Trzeźwe życie z jego blaskami i cieniami jest fascynujące, a perspektywa po takich jak moje, doświadczeniach jest znacznie szersza i głębsza. Nie stać mnie dzisiaj na pielęgnowanie uraz, frustracji, użalanie się na sobą. Nie stać mnie na ten luksus. Mam dziś takę pogodę ducha, że kiedy rano wstaję to już nie mogę doczekać się spotkania z innymi ludźmi, wszystko mnie interesuje, wszystko cieszy. Nie zawsze tak było. Paradoksalnie te bolesne doświadczenia są dzisiaj moim wielkim kapitałem. Wiem co mam robić, a czego nie robić, wiem jak się bronić, jak postępować, jak żyć w zgodzie z samym sobą. Mam narzędzia, z których korzystam. Są one dostępne dla każdego, kto zechce po nie sięgnąć.

REKLAMA
REKLAMA

Zobacz także

Będzie trudnej o kasę na festyn
Wokół nas

Będzie trudnej o kasę na festyn

2026-01-29
218
Seniorzy pokazali swoje prace
Wokół nas

Seniorzy pokazali swoje prace

2026-01-29
101

Seniorzy pokazali swoje prace

przez slupca.pl
2026-01-29
0
101
Seniorzy pokazali swoje prace

W ostrowickiej bibliotece można oglądać wystawę prac seniorów. Wernisaż odbył się w miniony wtorek. - Wydarzenie było pięknym zwieńczeniem półrocznej współpracy...

Więcej...Details

Zarząd Cechu podsumował rok

przez slupca.pl
2026-01-29
0
94
Zarząd Cechu podsumował rok

Zarząd Cechu Rzemiosł Różnych w Słupcy, na noworocznym posiedzeniu podsumował miniony rok i omówił plany na nadchodzące miesiące w celu...

Więcej...Details

Będą wyprawki dla maluszków

przez slupca.pl
2026-01-29
0
100
Będą wyprawki dla maluszków

Każdy noworodek dostanie od gminy wyprawkę. Radni wczoraj uchwalili program wsparcia rodziców. Podobne programy obowiązują już w innych gminach, także...

Więcej...Details

Comments 17

  1. kiniarz says:
    5 lat temu

    Brawo Panie Krzysztofie za odwagę i ducha walki. Powodzenia w dalszym trzeźwym życiu. Jesteś Pan super gość.

    0
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      Dziękuję przyjacielu , wszystkiego dobrego.

      0
      0
  2. Anonim says:
    5 lat temu

    Witam proszę o kontakt czytelniczka Slupca

    0
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      511 930 290

      0
      0
    • Anonim says:
      5 lat temu

      Panie Krzystofie ma Pan meila?

      0
      0
  3. Anonim says:
    5 lat temu

    Panie Krzysztofie…..przeczytałam , szkoda że nie obejrzałam.
    Gratuluję pięknego zwycięstwa.

    0
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      Można obejrzeć na TVP VOD. Odcinek z 29 grudnia. Pozdrawiam pogodnie

      0
      0
  4. Z says:
    5 lat temu

    Panie Krzysztofie, doceniam to piękną polszczyznę, umiejętność budowania wypowiedzi, obraz, Pan tę książkę powinien napisać…… Te wszystkie barwne postaci …… Choć pogoda ducha i podejście do drugiego człowieka wydaje się być każdego dnia najważniejsze, tylko tyle i aż tyle. Trzymam kciuki

    0
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      Dziękuję, wszystkiego dobrego

      0
      0
  5. Piotr Strumyk Stróżyk says:
    5 lat temu

    Brawo Krzysiek!

    0
    0
    Odpowiedz
    • Beti says:
      5 lat temu

      Popieram. Książka to bardzo dobry pomysł. Z ogromną przyjemnością kupię i przeczytam.

      0
      0
  6. Ja... says:
    5 lat temu

    Mój Ukochany przegrał tą nierówną walkę !. Nie ma Go ju wśród nas. Bardzo Go kocham, tęsknię za i nie potrafię bez Niego żyć !. Dlatego tym bardziej gratuluję Panu Panie Krzysztofie, że w porę podjął Pan wyzwanie. Powodzenia !

    0
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      Wszystkiego dobrego i dziękuję. Współczuję bardzo. Pozdrawiam pogodnie

      0
      0
  7. Kasus says:
    5 lat temu

    Pogodę ducha straciłem bezpowrotnie. Kiedy rano wstaję, bo trzeba iść do pracy, to myślę o chwili, w której wrócę do domu i zamknę za sobą drzwi. Bolesne doświadczenia sprawiły, że nie oczekuję niczego od życia, a od ludzi tym bardziej. Życie w zgodzie z samym sobą jest dzisiaj utopią. I nie mam na myśli tylko siebie. Ogół. Każdy stara się w jakiś sposób dostosować do otaczających go ludzi, bo inaczej można się narazić na ostracyzm i łatkę osoby, której coś dolega w sferze mózgowej. A kiedy dostosowujesz się do innych, to czy żyjesz w zgodzie z samym sobą? Ściana. Czy można ją obejść, przeskoczyć czy tłuc aż się rozpadnie? Życie to jedno wielkie doświadczenie, ale czy aby na pewno warte zachodu czy jak kto woli trzeźwości? Nie każdego napędza nadzieja, że będzie dobrze. I nie dlatego, że ktoś jest pieprzonym pesymistą, ale dlatego, że zwyczajnie ma dosyć. Bo życie dzieli się na przed i po. Przekonanie, że będzie dobrze, to często karma głupców.

    Wszystko przemija jak nierozerwalna przyjaźń, jak najpodlejsza zima, jak długi, mroczny, nudny sen…

    1
    0
    Odpowiedz
    • Krzysztof Raczyński says:
      5 lat temu

      Byłem tam, gdzie Ty jesteś teraz. Nie mam recepty na Twoje życie, ale mogę opowiedzieć co zrobiłem, żeby stamtąd wrócić. Daj znać, kiedy będziesz gotów. Pozdrawiam pogodnie

      0
      0
    • Kasus says:
      5 lat temu

      Panie Krzysztofie, nie oczekuję pomocy. Nie chcę kolejnych ran. Blizny swędzą, ale i tak są lepsze niż rany. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

      0
      1
  8. Marek says:
    5 lat temu

    Żeby zwyciężyć, trzeba się poddać. Bzdura. Poddanie się oznacza koniec walki. Nieistotne czy nazwiemy to walką z alkoholem czy z uzależnieniem. Niemniej, gratuluję.

    1
    0
    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ogłoszenia promowane > dodaj <

Oddam psa w dobre ręce

Oddam psa w dobre ręce

przez Red
2026-01-23
0
0

Sprzedam szczeniaki owczarka kaukaskiego

przez Red
2026-01-21
0
0

sprzedam węgiel

przez Red
2026-01-08
0
0

REKLAMA

Kurier Słupecki

kurier słupecki
REKLAMA

Komentarze

  • Biznes - Nowy pomysł na klasę wojskową. To uratuje szkołę w Strzałkowie?
  • Anonim - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Anonim - Radni obniżyli swoje diety. I tak mają najwyższe w powiecie
  • Mieszkaniec - Nowy pomysł na klasę wojskową. To uratuje szkołę w Strzałkowie?
  • Pandini - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Mieszkaniec - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Landini - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Anonim - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Anonim - Darmowa komunikacja nadal będzie działać
  • Kurdupel - Mercedes wjechał do sklepu. Zdjęcie obiegło całą Polskę
REKLAMA
Następny

Jerzy Banaszak

  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Zarejestruj

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki

Witaj!

Zaloguj się do swojego konta

Zapomniałeś hasła? Zarejestruj

Utwórz nowe konto!

Uzupełnij formularz, aby się zarejestrować

Wszystkie pola wymagane Zaloguj

Odzyskaj hasło

Proszę podać nazwę użytkownika lub email, aby odzyskać hasło.

Zaloguj
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Zarejestruj

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki