– Nie ma tam żadnych merytorycznych argumentów, jest tylko żal i uderzenie w wójta – Mateusz Wojciechowski ocenia pismo mieszkańców Mieczownicy, którzy protestują przeciwko budowie w ich sołectwie zakładu produkcji olejów z tworzyw sztucznych.
O proteście mieszkańców pisaliśmy dwa tygodnie temu. – Z dużym niepokojem i obawami o przyszłość naszego środowiska naturalnego odbieramy informację dot. planowanej inwestycji na terenie naszego sołectwa. Obawy te potęguje dziwna cisza informacyjna wokół tego tematu. Wygląda to tak jakby Władze Gminy chciały przekazać jak najmniej informacji na temat wspomnianej inwestycji i jej wpływu na środowisko. Z taką postawą Władz Gminy stanowczo nie zgadza się społeczność naszego sołectwa – czytamy w piśmie, które skierowali do władz gminy. Zwracają uwagę na to, że uruchomienie na ich terenie kolejnego, po kurnikach, zakładu niszcząco wpłynie na środowisko i pogorszy warunki życia mieszkańców.
– Nie wiem, czy mogę to pismo nazwać protestem. Nie ma tam żadnych merytorycznych argumentów co do protestu. Jest żal i uderzenie w wójta – ocenia Mateusz Wojciechowski. Odpiera zarzuty dotyczące „ciszy informacyjnej”. – Zarówno karta informacyjna przedsięwzięcia, jak i raport oddziaływania na środowisko zamieszczone są na biuletynie informacji publicznej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. To dokumenty ogólnodostępne, każdy może się z nimi zapoznać, więc trudno czynić zarzut, że cokolwiek chcemy ukrywać. Nie wiem skąd biorą się podejrzenia, że cokolwiek chcemy robić bez wiedzy mieszkańców – mówi wójt.
Obecnie opinie na temat możliwości zlokalizowania w Mieczownicy zakładu opracowuje sanepid, Wody Polskie i RDOŚ. Potrwa to od 3 do 6 miesięcy. – Bez uzyskania opinii tych instytucji na pewno nie wydam żadnej decyzji – zapewnia wójt.
W zakładzie, który miałby powstać w pobliżu kurników w Mieczownicy, przetwarzane mają być odpady, które nie mogą trafić do spalarni śmieci. Docelowo powstawać ma z nich olej przemysłowy, służący do zasilania rafinerii. Produktem pośrednim jest sadza, którą wykorzystują elektrownie. Dziennie do zakładu w Mieczownicy trafiać miałoby 70 ton odpadów.
O rozstrzygnięciach dotyczących inwestycji na bieżąco będziemy informować na łamach Kuriera.





















A ja powiem tak: jest buta i pycha i przekonanie o nieomylności(własnej wójta). A może to „coś” zlokalizować w Tomaszewie? Co wy na to?
No tak, przecież Tomaszewo to już znana w okolicy „Strefa zapowietrzona gęsiną”, więc dlaczego nie iść dalej w tę stronę? 😀
Ludzie nie można mieć żalu i uderzać w tak wspaniałego wójta bójcie się Boga on jest taki idealny fantastyczny zobaczcie ile ostatnio załatwił pieniążków od władzy a Pani v-ce wójt podobno przez tą sytuację całą noc nie spała
Ten vice-wójt tak potrzebny w tej małej gminie,szkoda pieniędzy podatników.
Wójt potrafi wiele załatwić…
Zgadzam się z Literatem.