Francja okiem Polaka cz. 1
– Uwielbiam Paryż za jego różnorodność, architekturę, styl życia, który się z nim wiąże. Bardzo podoba mi się kultura przesiadywania na dworze, z kawą i obserwowania otoczenia. Uwielbiam wąskie uliczki i piękne kamienice. Lubię też brzydotę tego miasta, opuszczone zakamarki – tymi słowami kolejną część kurierowych podróży zaczynam znana blogerka, pisarka, pochodząca z Witkowa Sylwia Błach.
– Paryż trochę mi przypomina Łódź, o której ostatnio rozmawiałyśmy – jest bardzo kontrastowym miejscem. Jeśli jednak ktoś oczekuje od niego romantyzmu znanego z filmów, myślę, że się zawiedzie. Paryż ma romantyczne zakątki, jak każde miejsce na ziemi, ale sprowadzanie go do romantyzmu jest bardzo krzywdzące. To miasto pełne kontrastów. Zafascynował mnie, gdy byłam nastolatką i namiętnie czytałam Kroniki Wampirów, cykl książek Anne Rice. Paryż to bardzo „wampirze” miasto, często wykorzystywane w literaturze jako kolebka mrocznych istot – dodaje.
Potem pojawiła się fascynacja twórczością Charlesa Pierre’a Baudelaire’a, francuskiego poety znanego z turpizmu i czarnego romantyzmu. W trakcie jednej z wycieczek do Paryża Sylwia odwiedziła jego grób. To miasto artystów, ale też bogaczy, miasto ludzi, którzy pragną być zauważeni, jak i tych, którzy chcą się skryć w cieniu.
– Uwielbiam Francję do tego stopnia, że od kilku miesięcy samodzielnie uczę się języka i wierzę, że uda mi się zamieszkać w Paryżu na kilka miesięcy. Byłam tam już czterokrotnie. Po raz pierwszy jako dziecko, nie pamiętam ile miałam lat, będąc uczennicą szkoły podstawowej. To była zorganizowana wycieczka i najlepiej pamiętam z niej Disneyland i ogromne fontanny na Place de la Concorde. Później miasto to odwiedziłam z rodzicami jako nastolatka i licealistka. Pojechaliśmy samochodem, spaliśmy w chińskiej dzielnicy i zwiedzaliśmy całe miasto. Po kilku latach znów odwiedziliśmy Paryż, tym razem w piątkę – robiliśmy „eurotripy” z babciami i Paryż był jednym z punktów na trasie. Po raz ostatni byłam w Paryżu w lutym tego roku, zdążyłam przed pandemią. Marzyłam o tym, by zobaczyć Paris Fashion Week w związku z działalnością, którą prowadzę na moim blogu www.SylwiaBlach.pl. Jestem małą blogerką z Polski, a mimo to udało mi się dostać na jeden z pokazów i zasiąść w pierwszym rzędzie. Bardzo cenię te wspomnienia – mówi z uśmiechem Sylwia.
Paryż zaskakuje tych, którzy spodziewają się romantycznego, spokojnego miasta. To jest metropolia, bardzo wielokulturowa i nasza bohaterka miewała sytuacje nieprzyjemne, a podróżując nocą autobusem wręcz się bała. – Mnie to nie zniechęca, bo kocham Paryż za jego różne oblicza, ale znam osoby, które spodziewają się romantycznych spacerów i wtedy mówię od razu – nie do Paryża! Wenecja zdecydowanie będzie lepszym kierunkiem. Ale uważam, że Paryż może każdego zafascynować, jeśli pojedziemy tam z otwartą głową. Mnie nieustannie zaskakuje uprzejmość paryżan – nigdy nie miałam sytuacji, w której ktoś nie zechciałby pomóc, nie służyłby dobrym słowem czy po prostu się nie uśmiechnął na ulicy. Poza tym uwielbiam wieżę Eiffla – jedni podziwiają widoki, mnie fascynuje jej konstrukcja, w końcu jestem inżynierem. Negatywnie mogą zaskoczyć korki i ogólnie podejście do prawa drogowego – tego, jakie zachowania wśród kierowców tam widziałam, nie potrafię opisać. Jeśli w Paryżu stoisz na światłach to znaczy, że jesteś turystą. Kocham wspomnianą wieżę Eiffle’a i wjeżdżam na nią za każdym razem. Każdemu polecam spacer Polami Elizejskimi, od Łuku Triumfalnego, aż do Luwru. To chyba najdroższa ulica w mieście, luksusowe butiki cieszą oczy, a spacerowicze wyglądają przepięknie, bardzo modnie i stylowo. Chociaż im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że moim ukochanym miejscem jest dzielnica Monmartre! To tam pili moi ukochani dekadenccy poeci, to tam jest słynne Moulin Rouge i to tam można radośnie spacerować po wąskich uliczkach, zaglądać do sex shopów i knajp, a na koniec wdrapać się przed kościół Sacre Coeur i z wysokości podziwiać panoramę miasta o zachodzie słońca – powiedziała kończąc tę część Sylwia.




















