Rozstanie z osobą, z którą łączyła nas naprawdę bliska relacja, bywa trudne, smutne i przygnębiające. Jeśli rozstanie – zerwanie, rozwód czy pożegnanie (np. wyjazd na dłuższy czas) – nie wywołuje wyraźnego smutku, żalu ani poczucia straty, nie musi to wcale świadczyć o twardości charakteru. Częściej oznacza raczej, że w związku nie zaistniała prawdziwa bliskość. Kiedy ludzie rozstają się z partnerami – niezależnie od tego, z czyjej inicjatywy dochodzi do zerwania, kto „odchodzi”, a kto zostaje „opuszczony” – w każdej sytuacji cierpią obie strony.
Dlaczego rozpad związku jest tak trudny do przeżycia
Kiedy rozstajemy się z kimś, z kim spędziliśmy pewien czas, nasze życie gwałtownie się zmienia, a umysł przez jakiś czas pozostaje w stanie niepewności. Ludzka psychika – choć potrafi wytrzymać takie przeciążenie – jest jednak przyzwyczajona do innego rytmu wydarzeń. Większość zmian w naszym życiu zachodzi powoli, „kropelkowo” i jest przynajmniej częściowo przewidywalna. W sytuacji krytycznej i nagłej, gdy rozstajemy się z bliską osobą, nawet jeśli wcześniej trwały kłótnie i skandale, doświadczamy ogromnego napięcia emocjonalnego.
Owszem, czasem ludzie rozstają się i udają, że nic nie czują, że jest im „w sumie wszystko jedno”. Zwykle nie jest to prawdą – chyba że w tej relacji w istocie w ogóle nie było więzi, jak opisałam na początku. Jednym z mechanizmów obronnych psychiki w takiej sytuacji jest próba oszukania samego siebie i udawanie, że żadnych przeżyć nie ma. W rzeczywistości tylko pogarsza to sytuację: wydłuża proces, wzmacnia nieuświadomione utknięcie, a mózg zaczyna wysyłać sygnały, że coś nie zostało przeżyte do końca – w snach, w natrętnych myślach o tej osobie itd.
Po zerwaniu może nam się wydawać, że to koniec: że już nic w życiu nie będzie dobrze, że nie uda się zbudować bliskiej, ufnej relacji z nikim innym, a mózg podsuwa mroczne scenariusze. To jednak tylko wyobrażenia. Tak naprawdę nie wiemy, co będzie dalej – ani że nie będzie „nic”, ani że będzie „tylko źle”. W takich myślach psychika próbuje poradzić sobie ze stratą: przeżyć żałobę po tym, co było, i odzyskać wartość przeżytego doświadczenia.
Bardzo ważne jest, by nie zatrzymywać emocji związanych z rozstaniem – nie próbować się od nich odgrodzić, lecz przeciwnie: uznać je za konieczny etap. Pozwolić sobie na tęsknotę, pustkę, smutek i żal. Bo przy rozstaniu prawie zawsze pojawia się żal: że coś się nie udało, coś nie wyszło, coś poszło nie tak. Chciało się – a jednak się nie spełniło. To także utrata oczekiwań i nadziei, które włożyliśmy w relację.
Rozstanie to mała śmierć
Kiedy rozstajemy się z osobą, z którą łączyła nas relacja, symbolicznie „umieramy” w przeszłości po to, by odrodzić się w przyszłości – w nowej jakości. W tej przyszłości będziemy już innymi ludźmi: ludźmi, którzy przeszli przez rozstanie.
Czasem, aby łatwiej sobie poradzić, zaczynamy deprecjonować doświadczenie związku: „w tej relacji nie było nic dobrego”, „to nie było warte uwagi”. Poprzez dewaluowanie psychika próbuje jakby wymazać ten fragment życia – tak, by „nie było czego przeżywać”.
W rzeczywistości jednak takie obniżanie wartości doświadczenia nie pomaga. Co najwyżej pozwala oszukać siebie na krótki czas.
Nie da się wymazać ani zapomnieć żadnego doświadczenia: emocjonalnie zostaje ono w nas, także w ciele, i praktycznie nie da się go stamtąd „wytępić”. Aby poradzić sobie ze stratą, ważne jest przywrócenie wartości temu, co zostało przeżyte. Nawet jeśli było to doświadczenie trudne i niejednoznaczne – było twoje i to ty wybierałeś(-aś) każdą minutę: by być właśnie tam, właśnie z tą osobą, robiąc właśnie to.
Co warto robić, aby przeżyć rozstanie
Czasem wydaje się, że po rozstaniu wszystko „zniknie”. Na przykład: że nie będzie już można porozmawiać ani podzielić się uczuciami z osobą, z którą się rozstajesz, i że na zawsze pozostanie ona dla ciebie „zamknięta”. Czasem tak bywa, ale najczęściej możliwość rozmowy jednak istnieje. Spróbujcie umówić się, że w razie potrzeby możecie do siebie zadzwonić – po prostu wziąć telefon, wybrać numer i porozmawiać. Zobaczyć, że nikt nie umarł i że nie wszystko jest aż tak ostateczne, totalne i beznadziejne.
Mów o swoich uczuciach bliskim przyjaciołom – ludziom, którzy potrafią słuchać i być obok. Poproś, by nie dawali rad i nie krytykowali twoich decyzji, tylko po prostu ci towarzyszyli. To bywa najbardziej uzdrawiające w tym okresie.
Przy rozstaniu często pojawia się wiele silnych, czasem sprzecznych emocji: złość i radość jednocześnie, ulga i samotność, uraza, smutek, tęsknota, a także satysfakcja i poczucie wolności. Spróbuj nazwać, co dokładnie czujesz i z jakiego powodu. Mogą to na przykład być uraza („planowałam jedno, a od partnera dostałam coś zupełnie innego”) lub samotność („muszę przyzwyczaić się do zasypiania sama”) itd.
Spróbuj powiedzieć (sobie lub drugiej osobie), dlaczego ten człowiek był dla ciebie ważny i co w nim ceniłeś(-aś). Postaraj się przywrócić tej relacji wartość – nawet jeśli wydaje się to teraz niemożliwe. Zastanów się, co ci dała, czego nauczyła i w czym cię wspierała.
Jeśli jesteś stroną „opuszczaną”, możesz spróbować porozumieć się z partnerem w sprawie pewnej formy rekompensaty – tak, aby zrobił dla ciebie coś ważnego. Na przykład podarował prezent. Oczywiście nie zastąpi to straty, ale może choć trochę cię ogrzać. Czasem, z powodu silnej urazy, nie chce się nic przyjmować, ale w gruncie rzeczy bywa lepiej pozwolić partnerowi w jakiś sposób wyrazić wdzięczność za wspólnie spędzony czas. Każdy ma prawo zainicjować rozstanie – jakkolwiek bolesne byłoby to dla drugiej osoby.
Jeśli jesteś stroną „odchodzącą”, może pojawić się poczucie winy lub żalu – i wtedy również możesz zaproponować jakąś rekompensatę, czyli gest dobrej woli.
Czy potrzebna jest pomoc psychoterapeuty?
Uczucia, których jako dorośli doświadczamy podczas rozstania, w dużym stopniu przypominają te, które wynieśliśmy z dzieciństwa. Na przykład wtedy, gdy jako mali nagle zostawaliśmy sami, bez bliskich, i przeżywaliśmy to boleśnie. W tym sensie rozstanie z ukochaną osobą może otwierać drzwi do „doprzeżycia” czegoś z tamtego okresu – domknięcia starego gestaltu i zdobycia nowego, dorosłego doświadczenia, w bardziej stabilnym i zasobnym stanie.
Jeśli czujesz, że przeżywanie rozstania się przeciąga, że jest ci bardzo źle i smutek nie mija – na przykład nie możesz pogodzić się z rzeczywistością i obecną sytuacją – a do tego pojawiają się objawy depresji (śpisz za dużo albo przeciwnie: nie śpisz, spada apetyt lub znika, przestaje cię obchodzić, w co i jak jesteś ubrany(-a) itd.), warto zwrócić się po pomoc psychoterapeutyczną.
Psychoterapia w takiej chwili pomaga wrócić do rzeczywistości, uświadomić sobie realne potrzeby oraz mocne i słabe strony, a na tej podstawie odnaleźć w sobie siłę do aktywnego i satysfakcjonującego funkcjonowania w świecie.





















