Współtworzyła blok operacyjny w słupeckim szpitalu, a poźniej przez kilka dekad kierowała nim jako pielęgniarka oddziałowa. Cieszyła się ogromnym szacunkiem zarówno pacjentów, jak i współpracowników. Daniela Rzanna, jedna z legend słupeckiego szpitala, zmarła w wieku 82 lat.
Urodziła się w 1940 r. w Witkowie, w rodzinie robotniczej. Początkowo chciała zostać nauczycielką przedszkola, ale ostatecznie po „małej maturze” została pielęgniarką. Męża Kazimierza poznała przez jego brata, z którym się spotykała. Młodzi małżonkowie początkowo mieszkali w Witkowie, a pracowali w Gnieźnie. Ich życiowe losy zmieniły się, kiedy w Słupcy otwarto nowy szpital. Państwo Rzanni przeprowadzili się do Słupcy i zostali tu na stałe. Pan Kazimierz początkowo pracował w Mostostalu, a następnie w Spółdzielni Inwalidów „Przyjaźń”. Będąc stolarzem spod jego rąk wyszło wiele szafek, drzwi, stołów i krzeseł a nawet służące do dnia dzisiejszego domki letniskowe powstałe nad Jeziorem Powidzkim. Pani Daniela dokładnie 1 listopada 1966 r. rozpoczęła pracę na stanowisku pielęgniarki oddziałowej nowo powstającego bloku operacyjnego w słupeckim szpitalu. Tę ważną funkcję powierzył jej doktor Gugulski. Wiedział, co robi, bo pani Daniela idealnie wywiązywała się ze swoich obowiązków, a przy tym potrafił stworzyć zgrany zespół. – Można powiedzieć, że szpital był jej drugim domem. Miała ogromne serce dla pacjentów, była życzliwa w stosunku do współpracowników. Tworzyła rodzinną atmosferę, jak przysłowiowa matka. Służyła swoją radą i pomocą młodszej kadrze pielęgniarskiej. Cieszyła się dużym uznaniem wśród przełożonych. Na jej twarzy zawsze widniał uśmiech, a dla każdego człowieka miała dobre słowo – wspomina Maria Grzelak, przełożona pielęgniarek w słupeckim szpitalu.
Pani Daniela do końca 1996 r. pracowała jako pielęgniarka oddziałowa. Później, będąc już na emeryturze, jeszcze przez ponad rok pracowała jako starsza pielęgniarka i instrumentariuszka. Przez wszystkie lata pracy, ale także długo po jej zakończeniu udzielała się społecznie w zarządzie kasy zapomogowo-pożyczkowej szpitala. Do końca życia utrzymywała kontakt ze swoimi przyjaciółmi, z którymi przez lata pracowała. Przed każdymi świętami odwiedzała personel bloku operacyjnymi, by przekazać serdeczne życzenia.
Prywatnie, pani Daniela była kochającą mamą (Aleksandry i Karola), babcią i prababcią. – Była bardzo opiekuńczą mamą, momentami aż za bardzo. Kochała bardzo swoje dzieci, wnuczki i prawnuczkę. Zawsze była gotowa do pomocy i obecna w każdej chorobie i chwilach szczęścia. Można powiedzieć, że była uzależniona od dawania opieki i dobra, nie tylko najbliższym, ale również innym ludziom. Dawało jej to szczęście i spełnienie – wspomina Karolina Nieczaj, wnuczka pani Danieli.
Daniela Rzanna zmarła 5 października, w słupeckim szpitalu. Dzień po tym, jak dostała udaru. W miniony wtorek spoczęła na cmentarzu w rodzinnym Witkowie. Jej bliskim składamy wyrazy współczucia.


























