Archidiecezja Gnieźnieńska chce w Ostrowie Kościelnym postawić na swoim terenie farmę fotowoltaiczną. To obszar 50 hektarów. O zamiarze Kurii mieszkańców poinformował podczas mszy miejscowy proboszcz.
– Ten czas powinien być czasem skupienia, zadumy, oczekiwania i radości z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Zamiast tego pojawił się stres i zaniepokojenie. – Kuria chce nam postawić panele fotowoltaiczne pod oknami – mówią mi Zdzisław i Teresa Wyszyńscy, mieszkańcy Ostrowa Kościelnego. Nie są w tym stanowisku odosobnieni, bo niepokój ogarnął niemal całą miejscowość.
Kuria, jak poinformowali nas mieszkańcy z nieoficjalnych źródeł, ma do dyspozycji teren 72 hektarów. 50 hektarów chce przeznaczyć pod działalność związaną z budową farmy fotowoltaicznej. Potwierdza to rzecznik Archidiecezji Gnieźnieńskiej – ks. Remigiusz Malewicz, który poinformował nas drogą mailową, że parafia w Ostrowie Kościelnym zawarła wstępną umowę dzierżawy ziemi z firmą zajmującą się fotowoltaiką. – W przypadku powstawania takich farm parafia wydzierżawia ziemię, zaś inwestorem jest konkretna firma. Po zawarciu umowy pomiędzy parafią, a firmą fotowoltaiczną, kuria zatwierdza je do realizacji. Po stronie dzierżawcy – w tym przypadku do firmy zajmującej się fotowoltaiką – należy uzyskanie wymaganych przez prawo zgód, bez których inwestycja nie może zostać zrealizowana. Ocena możliwości powstania farmy fotowoltaicznej na danym terenie należy do wyłącznej kompetencji organów państwowych i samorządowych. To właściwe instytucje państwowe, a nie strona kościelna wydaje opinie w tej kwestii. Jeśli wspomniany inwestor uzyska wszystkie wymagane przez prawo zgody, parafia ma nadzieję, że w przyszłości przychody z dzierżawy ziemi byłyby pomocą np. w utrzymaniu zabytkowych obiektów – pisze ks. Malewicz.
Mieszkańcy żyją w niewiedzy. Oprócz informacji przekazanej podczas mszy i szczątkowych informacji, które udało im się pozyskać z nieoficjalnych źródeł – nie wiedzą nic. Mają żal, że nie zapytano ich o zdanie i nie przeprowadzono konsultacji społecznych.- My nie uderzamy w Kościół, a w administracyjną decyzję, która jest dla nas szkodą. O arogancji świadczy to, że nie było żadnych konsultacji. Choć arogancja jest tutaj najdelikatniejszym słowem. Nie po to się przeprowadzaliśmy kilkanaście lat temu ze Słupcy na wieś, żeby żyć w sąsiedztwie żelastwa. Wyobraża sobie to Pani? Nagle pojawi się gigantyczny płot i morze żelastwa i szkła. Taka perspektywa się szykuje. Jesteśmy przerażeni. Podobne odczucia mają nasi sąsiedzi. – mówi w rozmowie Zdzisław Wyszyński.
Nasi rozmówcy poinformowali nas, że ksiądz proboszcz podczas ogłoszeń duszpasterskich – podczas mszy – poinformował parafian, że firma, z którą podpisano umowę daje sobie 2,5 roku na dopełnienie formalności i przekształcenie gruntów. Jeśli takie zgody uzyska, postawi instalację fotowoltaiczną, która będzie sąsiadować z mieszkańcami Ostrowa Kościelnego przez 20 lat. Na tyle bowiem najprawdopodobniej podpisano umowę z dzierżawcą terenu – o czym informują mieszkańcy. – Chcielibyśmy poznać szczegóły umowy zawartej między księdzem, a tą firmą. Ksiądz odwołuje się, że dokument jest niejawny – dodaje Wyszyński.
Ekologia. To kolejny argument, który podnoszą moi rozmówcy. – Nie mówimy tu o krajobrazie, choć i to jest dla nas ważne. My tu mamy zwierzęta. One się ciągle przemieszczają. Całe lato tu mieliśmy czaple. Stada saren, zajęcy. To coś niesamowitego. I nagle ktoś zabierze miejsce, które jest środowiskiem naturalnym tych zwierząt. Z informacji, które śledzimy wynika, że teren pod powstanie takiej farmy musi być czysty. – mówi Teresa Wyszyńska. – Z pewnością będą używać Randapu (przyp. red. to środek chwastobójczy). Przecież nikt nie będzie chodził z dziabką i nie wyrywał chwastów na tak dużym terenie. Randap zabija wszystko. Przez ten środek chorują zwierzęta – dodaje Wyszyńska.
Próbowaliśmy skontaktować się z księdzem proboszczem – Markiem Żurawskim. Nieskutecznie. Telefon, który odsyła do plebanii milczał.
W odpowiedni na nasze zapytania, Urząd Gminy w Strzałkowie odpowiedział, że żaden oficjalny wniosek nie wpłynął jeszcze do urzędu. A urzędnicy bazują na tym, czego dowiedzieli się od mieszkańców Ostrowa Kościelnego.
Mieszkańcy Ostrowa Kościelnego nie poprzestaną na tym artykule. 29 grudnia o godz. 18.00 organizują spotkanie, podczas którego podejmą konkretne działania zmierzającego do wyjaśnienia sprawy i wypracowania wspólnego stanowiska. Poinformowano nas również, że sprawą będą zajmować się prawnicy.




















Przecież Parafia i ksiądz Proboszcz nie są stroną tego konfliktu !! Ta ziemia, na której ma powstać farma fotowoltaiczna nie należy do Parafii !!!
Oto wielka tajemnica wiary – złoto, euro i …
Żeby było jasne to pan Wyszyński a nie cała wieś
Jakim sposobem mają tyle ha ziemi ?
W nocy z 28 na 29 grudnia Rosja dokonała zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę.
Rakiety spadły m.in. na Kijów i Lwów. Co najmniej kilkanaście osób zginęło a kilkadziesiąt jest
rannych. Jedna z rakiet ok. 9 rano spadła na terytorium Polski w miejscowości Wożuczyn-Cukrownia,
położonej między Zamościem a Tomaszowem Lubelskim.
Wożuczyn-Cukrownia leży 41 km od przygranicznej miejscowości Dołhobyczów, oddalony jest od Warszawy o niespełna 300 km. Uzurpator Tusk milczy, informacji nie ma w postawionych w stan likwidacji polskiej telewizji i polskim radiu. Milczą także funkcjonariusze prorządowych mediów prywatnych. Portal Onet zamiast informować o ataku i ewentualnym zagrożeniu Polski informuje o tym, że „młodzi rezygnują z lekcji religii”.
Realizowana jest doktryna rządu Tuska z poprzedniej kadencji, obrony Niemiec na rubieży Wisły. Wschodnia część Polski położona na prawym brzegu Wisły ma być oddana Rosji bez walki. Czy przeprowadzony gwałtownie paraliż mediów publicznych i odcięcie społeczeństwa od informacji to
były przygotowania do rosyjskiej inwazji?
Nie wiem czy to dobry pomysł .Jak wyjdzie to może podnieść też wiek emerytalny. Tygrysek jest tylko marionetką Donalda,który zwołał spotkanie rządu już po ogłoszeniu przez prezydenta spotkania BBN na 13.00, plemiel oczywiście wcześniej ( no przecież musiał jakoś zareagować jak Moskwa powiadomiła)
Chyba ktoś się szaleju najadł
W imieniu Stowarzyszenia NATURALNE OSTROWO KOŚCIELNE, którego jestem wiceprzewodniczącym, zapraszam zainteresowanych na spotkanie dotyczące między innymi farmy fotowoltaicznej. Dzisiaj spotykamy się o 18.00 w sali wiejskiej w Ostrowie Kościelnym. Warto być i pogadać o przyszłości naszej pięknej wsi. Zdzisław Wyszyński
Młodzi co głosowali na koalicję jeszcze śpią.
A stare barany zadowolone z tfuska.
Głosowali na koalicję bo takich jak ty mieli serdecznie dość
robotnik przegrali bo Ziobro spieprzył reformę sądownictwa
Likwidować likwidować likwidować wojsko CPK telewizję i przemysł zbrojeniowy i Orlen też. Tylko likwidacja. Podwyższać pensje nauczyciela i urzędnika on nas obronią przed milionowa armia kacapów którzy są 700 km od naszych granic a i wzrost gospodarczy nam też wygenerują będziemy eksporterem wzorów dokumentów oraz szablonów do klasówek.
Ale przez te 8 lat pisowskie ***** stalinowskie wypraly wam mózgi coooo. Sprzedaliście się za „pincet” plus i 14 tki na które normalni ludzi muszą pracować.
Ciemnogród w c***
Może za pin et,może za 14stki,ale nigdy za pizze.
Oczywiście ani poseł Braun ani inny poseł nie jest zdrajcą ponieważ chociaż w Polsce władzę zwierzchnią sprawuje Naród to może sprawować ją pośrednio lub bezpośrednio. I to słowo ,,LUB” czyni różnicę i dopuszcza legalną władzę pośredników którzy teraz rządzą, więc rządzą legalnie. I tu są dwa wyjścia. Pierwsze to takie że partia rządząca zrezygnuje z pośrednictwa i wprowadzi referenda i ta zmiana nie wymaga żadnej zmiany Konstytucji. Drugie to Naród w legalnym referendum zmieni Konstytucję i zabierze władzę pośrednikom wprowadzając jednocześnie referenda. Wymagana frekwencja to 50% . W Szwajcarii mimo że uświadamia się tam obywateli o 160 lat frekwencja do dziś wynosi od 30 do 40% więc obiecywanie polskim obywatelom że zmienią ustrój drogą referendum konstytucyjnego jest obiecywaniem gruszek na wierzbie. Jedynym sposobem zmian w Polsce jest utworzenie partii która wygra wybory parlamentarne Objęcie władzy jest wówczas możliwe po uzyskaniu poparcia 21% wszystkich Polaków zakładając 40% frekwencję w wyborach parlamentarnych . W dodatku większość sejmowa ma prawo do obniżenia progu referendalnego nawet do 30%. Zmiany są więc możliwe, tylko trzeba chcieć chcieć a nie tylko gonić króliczka bez końca.