W miniony wtorek Jarosław Sosnowski wyszedł na swoją drugą już przepustkę. Następnego dnia odwiedził Ciążeń, a przede wszystkim cmentarz, na którym spoczywa jego mama.
Towarzyszyliśmy mu tego dnia. Jadąc na cmentarz zatrzymaliśmy się w jednej ze słupeckich kwiaciarni. Jarkowi bardzo zależało, żeby kupić najpiękniejszy znicz, który był tam dostępny. Wybrał ten z dużym sercem. – Mam nadzieję, że się mamie spodoba – mówił.
Marianna Sosnowska zmarła w lutym 2020 r. Jarek nie skorzystał z możliwości przyjechania na pogrzeb. Nie chciał robić widowiska na cmentarzu. – Nikt nie patrzyłby na trumnę, tylko wszyscy na mnie, zakutego w kajdany i obstawionego więziennymi strażnikami. Nie chciałem tego – tłumaczy. Pierwszy raz grób mamy odwiedził w ostatnie święta Bożego Narodzenia, podczas swojej pierwszej przepustki. Wtedy na cmentarzu był wieczorem. Teraz pierwszy raz był za dnia. – Jestem mamusiu – przywitał się, po czym wyściskał grób. Nad cmentarzem pojawiło się wtedy słońce. Biło jakby mocniej, niż dotychczas. – To znak od mamy – Jarek nie miał wątpliwości.
Jak przebiegała wizyta Jarosława Sosnowskiego w rodzinnej miejscowości? Czy pamięta wszystkie miejsca ze swojego dzieciństwa i wczesnej młodości? Zobaczcie na filmie.
Więcej na ten temat przeczytacie w najnowszym wydaniu Kuriera Słupeckiego.




















Ja bym na jego miejscu był ostrożny na spotkania z różnymi dziwnymi gośćmi… Tomasz Komenda nagle dostał raka…
Nie chcę być złośliwy, ale przepustka nie oznacza, że ktoś jest niewinny, ma nadzieję, że ta sprawa zostanie wyjaśniona. Gdzie jest prawda?
biedny czlowiek siedzi za cos czego nie zrobil
Skąd wiesz?
Jarek to osoba niewinna,miałem przyjemnosc poznac go osobiscie i gleboko wierze w jego niewinnosc.zobaczymy 19 marca..mam nadzieje ze po wyjsciu na wolnosc odwiedzi mnie.Jarek trzymaj sie!!!