Uwielbiała młodzież, dlatego tak dobrze czuła się w słupeckim LO. Przez lata pracy zaskarbiła sobie ogromny szacunek i sympatię współpracowników oraz uczniów. Wanda Patora-Fabijańska zmarła 5 lutego. Miała 84 lata.
Urodziła się 16 kwietnia 1940 r. w Gosławicach, była córką Stefana i Reginy z d. Witkowskiej. Jako dziecko wraz z rodzicami przeprowadziła się do Słupcy. Tu ukończyła Szkołę Podstawową oraz Liceum Ogólnokształcące, a później Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Biologii i Nauk o Ziemi. Całe zawodowe życie związała z oświatą. Po studiach zaczęła pracę w LO w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie uczyła biologii i chemii. Tych samych przedmiotów uczyła w słupeckim liceum, do którego się przeniosła w 1963 r. Ze szkołą związana była przez ponad 30 lat, z krótką przerwą na pracę w Internacie Technikum Chemicznego w Bydgoszczy. W Słupcy również była wychowawcą i kierowniczką funkcjonującego przy LO internatu. Praca pedagogiczna była jej wielką pasją. Młodzieży poświęcała czas nie tylko w szkole, ale często również w domu. – W naszym domu bardzo często gościli Mamy uczniowie. Nawet wtedy, kiedy była już na emeryturze. Drzwi praktycznie się nie zamykały, telefony nie milkły. Mama bardzo sobie to ceniła – wspomina Agnieszka Dębska, córka pani Wandy. – Dla mnie była najwspanialszym człowiekiem na świecie, moim jedynym rodzicem – dodaje.
Pani Wanda zmarła 5 lutego, w wieku 84 lat. W minioną sobotę spoczęła na słupeckim cmentarzu.
– We wspomnieniach swoich podopiecznych i pracowników szkoły pozostanie jako życzliwa i wyrozumiała osoba, która często się uśmiechała i budziła zaufanie. Podczas prowadzonych przez siebie zajęć pozostawiała swoim uczniom swobodę działania. Ci, którzy nie wiązali przyszłości z biologią, mogli na lekcjach pani Wandy czuć się bezpiecznie. Natomiast dla przyszłych studentów nauk przyrodniczych czy medycznych była bardzo wymagająca, organizowała dodatkowe zajęcia: prowadziła Koło biologiczne. Ligę Ochrony Przyrody czy szkolny PCK. Chętnie stawiała dobre oceny, a jej ulubionym stopniem było 4 z plusem. Wesoła i towarzyska współtworzyła przyjazny klimat w pokoju nauczycielskim. O tym, że była dobrym nauczycielem i wychowawcą świadczą nie tylko liczne nagrody dyrektora, nagroda ministra oświaty i wychowania, ale także sympatia, jaką darzyli ją uczniowie i pracownicy szkoły – żegnając Panią Wandę mówiła Urszula Radosiewicz, dyrektor słupeckiego LO.
– Szanowna Koleżanko, wspaniała nauczycielko i wychowawczyni, jesteśmy tu dzisiaj wraz z Twoimi bliskimi, aby zapewnić Cię o naszym szacunku i wdzięczności. Nad Twoim grobem wszyscy składamy Ci hołd. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci jako wspaniały Człowiek i Nauczyciel! Spoczywaj w pokoju! – dodała.
Bliskim Pani Wandy składamy wyrazy współczucia.




















Najlepszy wychowawca jaki mógł się nam przytrafić. Zawsze wyrozumiała, zawsze pomocna. Broniła jak lwica swoich wychowanków. Nigdy nie usłyszeliśmy że jesteśmy źli, tylko trochę pobłądziliśmy. Co do ocen, pamiętam jedno piszcie ściągi, ale piszcie, a nigdy ich nie będziecie potrzebować. To są jej słowa. A na sprawdzianach obowiązkowo krzyżówki długopis i ciacho odchudzające z kremem, a i tak widziała jak ktoś z nas przeginał i upominała stanowczym głosem spod okularów. Jak to robiła nie wiem, ale wiem teraz że mamy wiedzi i widzą wszystko. Zawsze będę ją mile wspominać. Żegnam cię czule pani profesor. ❤️❤️❤️