– Co przemawia za realizacją tej sprzedaży bezprzetargowej? Jaki argument? – Mirosław Gawrych pytał o projekt uchwały dotyczącej zgody na zbycie ponad 12-arowej działki właścicielowi hotelu przy jeziorze w Słupcy.
W porządku obrad najbliższej sesji znalazł się projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zbycie nieruchomości. Chodzi o pas ziemi przy hotelu nad jeziorem w Słupcy, o szerokości od 5 o 7 metrów, o łącznej powierzchni ponad 12 arów. Projekt uchwały przewiduje wyrażenie zgody na sprzedaż tego gruntu właścicielowi hotelu, w drodze bezprzetargowej. W uzasadnieniu powołano się na przepis dający możliwość zbycia nieruchomości lub jej części w drodze bezprzetargowej, jeżeli może poprawić warunki zagospodarowana nieruchomości przyległej, stanowiącej własność osoby, która zamierza tę nieruchomość nabyć. – Przeznaczona do zbycia część nieruchomości z uwagi na położenie, kształt i parametry nie może być zagospodarowana jako odrębna nieruchomość. Ponadto, przeznaczona do zbycia nieruchomość oznaczona jest w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako teren zabudowy usługowej z dopuszczeniem usług turystyki – napisano w uzasadnieniu projektu uchwały.
Obecny na wtorkowym posiedzeniu komisji budżetu i gospodarki miejskiej mieszkaniec Słupcy Mirosław Gawrych zapytał, co przemawia za tym – w interesie miasta – żeby przeprowadzić postępowanie bezprzetargowe.
– Kształt, charakter tej nieruchomości. Nie może być wykorzystywana samodzielnie – tłumaczył Tomasz Parus z Urzędu Miasta.
– Ale ja pytam o korzyści miasta. Jesteśmy tutaj wśród radnych miejskich i realizujemy interes powierzony przez wyborców, czyli realizujemy interesy miejskie, społeczności lokalnej. Proszę powiedzieć, co przemawia za realizacją tej sprzedaży bezprzetargowej? Jaki argument? Nie chcę, żeby pan był rzecznikiem właściciela i potencjalnego nabywcy – dopytywał Mirosław Gawrych.
– Nie jestem rzecznikiem – zaprzeczał Tomasz Parus.
– Ale pan mówi o argumentach po stronie inwestora – twierdził mieszkaniec Słupcy.
– Inwestor w tej chwili też wykorzystuje część tej działki. Jest to ta część niezbędna do prowadzenia tej działalności – kontynuował urzędnik.
– Jemu… – wtrącił Gawrych. Wtedy do dyskusji włączył się właściciel hotelu: – Nie jesteśmy na ty – powiedział.
– Mówię o osobie trzeciej. Nie zwracam się personalnie – zaznaczył Gawrych.
– Ta nieruchomość jest tylko i wyłącznie możliwa do wykorzystania przez hotel, ponieważ jest to zaplecze hotelu. Nie ma fizycznej możliwości, żeby ktokolwiek był zainteresowany, oprócz spekulacyjnych ewentualnie, do nabycia tej nieruchomości. Natomiast, jak było powiedziane, ma to nastąpić na podstawie wyceny rynkowej nieruchomości. Interes jest taki dla miasta, żeby pozyskać środki na działkę, która nie ma w tej chwili żadnej wartości dla miasta – mówił właściciel hotelu.
– Gmina samodzielnie w tym miejscu nic nie zrealizuje – dodał Tomasz Parus.
Właściciel hotelu przypomniał, że formuła bezprzetargowa była wykorzystana w celu zakupu działki przy starym Matrixie, żeby można było zrealizować inwestycję. – Tutaj nie ma żadnych ukrytych celów. To duża korzyść dla miasta – zapewnił przedsiębiorca.
– Rozumiem, że to jest pańskie zdanie, że to duża korzyść dla miasta, a tak naprawdę jest to również korzyść dla pana jako właściciela tej nieruchomosci. Zwiększa się wartość nieruchomości, którą pan posiada. Zdecydowanie większy wzrost jest niż cena, która wyniknie z ceny biegłego. Najprawdopodobniej. Nie mamy tych informacji. To są tylko spekulacje. A powoływanie się na dane historyczne i na sprzedaż bezprzetargową tak naprawdę nie uzasadnia każdego nowego przypadku in spe – mówił Gawrych.
– Po to ten przepis został stworzony, żeby móc z niego skorzystać – stwierdził właściciel hotelu.
– Móc... – podkreślił mieszkaniec Słupcy.
– Wartość będzie zwiększona nieruchomości dokładnie o wartość zakupionej nieruchomości – dodał właściciel hotelu.
Barbara Biskupska-Sobolewska zapytała, kiedy ten teren został odlesiony. – Na etapie pozwolenia na budowę, 7-8 lat temu. Zgodnie z przepisami odległość od lasu musi wynieść 10 metrów. Pokryliśmy koszt rzędu 200 tys. zł na odlesienie kawałka terenu, żeby móc w ogóle zrealizować tę inwestycję – wyjaśnił właściciel hotelu.
Tomasz Parus dodał, że odlesienie nie wiązało się z wycinką drzew.
Wymianę zdań podsumował Mirosław Gawrych. – W mojej opinii sprzedaż tego gruntu inwestorowi jest nieuzasadniona, ze względów ekonomicznych. Jest to teren przynależny do Gminy Miejskiej Słupca, jako tkanka miejska, z której mogą wszyscy korzystać – powiedział Słupczanin.
Po dyskusji projekt uchwały został poddany pod głosowanie. Większością głosów został zaopiniowany pozytywnie. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie na czwartkowej sesji.
Poniżej załącznik graficzny do projektu uchwały.






















Czyli miasto ma oddać inwestorowi parking a w dodatku bez przetargu sprzedać inny grunt? Burmustrz i pracownik urzedu zachowują sie jakby byli przedstawicielami inwestora a nie mieszkańców, radni wstrzymując się od głosu, de facto zgadzają się na takie rozwiązania i wszystko jest OK? Przecież to skandal! Ta sprawa brzydko pachnie…
już znudziło mi się zgłaszać wałki do cba
Warto spojrzeć na tę sprawę spokojnie i bez emocji. Urząd Miasta oraz burmistrz działają w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, które wprost dopuszczają sprzedaż nieruchomości w trybie bezprzetargowym, jeżeli poprawia to sposób zagospodarowania działki sąsiedniej i gdy grunt sam w sobie nie może funkcjonować jako odrębna nieruchomość. Właśnie z taką sytuacją mamy tu do czynienia.
Miasto nie oddaje tej działki „za darmo” – sprzedaż odbywa się na podstawie wyceny rynkowej sporządzonej przez rzeczoznawcę. Oznacza to realny wpływ pieniędzy do budżetu miasta za teren, którego gmina sama nie jest w stanie sensownie wykorzystać. Zamiast zostawiać wąski pas gruntu bez funkcji, można go włączyć w istniejącą inwestycję, która już działa nad jeziorem i przyciąga gości.
Trzeba też pamiętać, że rozwój lokalnych przedsiębiorstw to miejsca pracy, podatki dla miasta i większa atrakcyjność turystyczna Słupcy. Współpraca samorządu z przedsiębiorcami jest normalną praktyką w wielu miastach i często przynosi dobre efekty dla mieszkańców.
Dlatego zamiast od razu doszukiwać się złych intencji, warto docenić fakt, że urząd działa w ramach prawa i próbuje racjonalnie gospodarować miejskim majątkiem. Czasem kompromis i zdrowy rozsądek są lepsze niż niepotrzebne konflikty.
Łubu dubu, Łubudubu niech nam żyje prezes naszego klubu… w Słupcy Bareja wiecznie żywy
Pracownik UM zapomniał dodać że w tym mieście współpracuje się w kółko z tymi samymi przedsiębiorcami. Oni mają pierwszeństwo przed innymi.
Do pracownika.
Tak na spokojnie i obiektywnie.
Co do zasady to masz rację. Ale jestem przekonany, że od sprzedaży tej działki nie przybędzie choćby pół nowego miejsca pracy …
Patrząc na tę sprawę rozsądnie, trudno zarzucać urzędowi czy burmistrzowi działanie przeciwko interesowi miasta. Właśnie od tego jest samorząd, żeby podejmować decyzje o gospodarowaniu miejskim majątkiem w sposób racjonalny i zgodny z prawem. W tym przypadku chodzi o wąski pas gruntu, który – jak wskazano – nie ma możliwości samodzielnego zagospodarowania.
Sprzedaż w trybie bezprzetargowym nie jest żadnym „wyjątkiem robionym dla kogoś”, tylko normalnym mechanizmem przewidzianym w przepisach właśnie dla takich sytuacji. Dodatkowo cena ma być ustalona na podstawie wyceny rynkowej, więc miasto otrzyma realne środki do budżetu za teren, z którego samo nie byłoby w stanie skorzystać.
Warto też docenić fakt, że przedsiębiorcy inwestują w Słupcy i rozwijają działalność turystyczną nad jeziorem. To przekłada się na promocję miasta, miejsca pracy i podatki lokalne. Krytyka jest potrzebna, ale powinna być oparta na faktach, a nie tylko na emocjach.
Dlatego uważam, że burmistrz i pracownicy urzędu wykonują swoją pracę tak, jak powinni – w oparciu o przepisy i z myślą o praktycznych rozwiązaniach dla miasta.
Dziękujemy za stronnicze wyjaśnienia urzędasie miejski.
Nie rozumiem tej fali krytyki. Jeśli działka faktycznie nie może być wykorzystana samodzielnie, to sprzedaż za cenę z wyceny rynkowej wydaje się normalną i rozsądną decyzją. Lepiej żeby miasto dostało za to pieniądze, niż żeby teren leżał i nic z niego nie było.
Slupeccy radni bezradni zapomnieli, w czyim interesie powinni występować. To ja może przypomnę – radni nie są pracownikami urzędu, burmistrz nie jest ich przełożonym. A mam wrażenie, że tak właśnie się zachowują. W większych gminach to jakoś normalnie funkcjonuje a u nas normalnie radni są wykonawcami woli burmistrza a burmistrz z kolei jest wykonawcą woli posła. Cyrk na kółkach. Mieszkańcy, którym zależy na dobru miasta powinni pojawić się na sesji.
Moim zdaniem urząd postępuje zgodnie z przepisami. Takie sprzedaże bez przetargu są przewidziane właśnie dla takich sytuacji. Jeśli inwestor rozwija hotel i turystykę nad jeziorem, to też jest coś dobrego dla miasta.
Rozwój turystyki? Nad wodą że śnietymi rybami? Wyobraźnia cię ponosi.
Przecież to się nadaje do TV, widać ewidentnie że jest tutaj proceder jak nie korupcyjny to mocno podejrzany. Zdecydowanie CBA powinno sprawdzić, tych chętnych i burmistrza. Nie ma w tym działaniu żadnych korzyści dla mieszkańców poza bardzo widocznym zyskiem dla właściciela hotelu, na każdym poziomie.
Czyżby pracownicy urzedu dostali nagły przykaz pisania pochlebnych komentarzy? Sprawa jest bulwersująca a urzedasy próbują czarować rzeczywistość
Też Słupczanin burmistrz płaci 5 zł od komentarza
Może od razu miasto sprzedajmy. Po co nam ono. Życie bez zawodowych perspektyw.
Za ile chcą mu to sprzedać?
Najpierw zdecydują o sprzedaży bez przetargu, potem zrobią wycenę. Czyli de facto nie wiedzą ile wpłynie pieniędzy do miejskiej kasy. Może więc lepiej od razu darmo działkę oddać.
Czy tylko ja mam wrażenie, że w Słupcy co chwilę pojawia się jakaś nowa afera albo zamieszanie? Zamiast budować dobrą opinię o mieście i pokazywać jego potencjał, wciąż pojawiają się sytuacje, które mogą skutecznie zniechęcić potencjalnych inwestorów. A przecież to właśnie inwestycje, nowe firmy i miejsca pracy są bardzo potrzebne dla rozwoju miasta. Szkoda, bo Słupca naprawdę ma duży potencjał – tylko trzeba przestać go psuć kolejnymi problemami.
Dlaczego dotychczas władza nie wykorzystała tego potencjału skoro on według ciebie jest.?
Potencjał jest i to bardzo duży ale niestety znajomości przedsiębiorców z władzami miasta skutecznie blokują inwestorów spoza lokalnego kółka wzajemnej adoracji.
mieszkaniec bo radni to niedorajdy
Ciekawe, czy w rozliczeniu uwzględnią wpłatę Emila D. na rzecz PSL. (Rejestr wpłat na rzecz partii politycznej).
Coś mi się wydaje ze pracownicy urzędu będą częstym gościem tego hotelu… Tak właściciel podziękuję za pozytywne rozpatrzenie jego wniosku… No cóż, życie
..
Drodzy Radni!
To nie jest fair jeśli zagłosujecie za tą uchwałą w tej chwili.
Proponuję rozważyć w pierwszej kolejności wykonanie operatu i ustalenie aktualnej wartości tej działki a następnie, znając już jej wartość, głosowanie w sprawie tej uchwały. Skoro temat jest w jakiś sposób bulwersujący to zamiast wstrzymywać się od głosu w sprawie tej uchwały, wycofajcie ją z porządku obrad, by w pierwszej kolejności ustalić wartość tej działki. A do projektu uchwały zawsze możecie wrócić na kolejnej sesji.
Dziękuję.
Nie ma za co 🙂
Co będzie następne? Basen? Promenada? Okazuje się, że pojawiające się od dawna plotki wcale nie są wyssane z palca. Miasto będzie oddawać kawałek po kawałku prywatnemu inwestorowi, prywatnie koledze
Slupeccy radni bezradni zapomnieli, w czyim interesie powinni występować. To ja może przypomnę – radni nie są pracownikami urzędu, burmistrz nie jest ich przełożonym. A mam wrażenie, że tak właśnie się zachowują. W większych gminach to jakoś normalnie funkcjonuje a u nas normalnie radni są wykonawcami woli burmistrza a burmistrz z kolei jest wykonawcą woli posła. Cyrk na kółkach. Mieszkańcy, którym zależy na dobru miasta powinni pojawić się na sesji.
Dyskusja dotycząca parkingu przy Jeziorze Słupeckim nie dotyczy wyłącznie samego parkingu. W rzeczywistości jest to element szerszego procesu związanego z zagospodarowaniem tej części miasta po powstaniu hotelu AT Hotel 35 oraz z relacją między inwestycją prywatną a przestrzenią publiczną nad jeziorem.
Warto zwrócić uwagę, że promenada nad Jeziorem Słupeckim i hotel powstawały w tym samym okresie jako element jednej wizji zagospodarowania tej części miasta. Promenada miała stworzyć atrakcyjną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców i turystów, natomiast hotel miał stanowić zaplecze turystyczne dla tej strefy. W praktyce oznacza to, że te dwa elementy od początku funkcjonują w ścisłym powiązaniu – hotel korzysta z atrakcyjności promenady i jeziora, a sama promenada zyskała dodatkową funkcję dzięki obecności obiektu turystycznego.
Jednocześnie infrastruktura wokół jeziora – promenada, tereny rekreacyjne, parkingi czy basen – powstała jako przestrzeń publiczna finansowana i utrzymywana przez miasto, czyli przez wszystkich mieszkańców.
Dlatego obecna dyskusja o parkingu budzi tak duże emocje. Parking znajdujący się przy hotelu jest zlokalizowany na miejskim gruncie i pierwotnie miał obsługiwać całą strefę rekreacyjną nad jeziorem. Pojawiła się jednak propozycja ustanowienia dla inwestora bezterminowej służebności dotyczącej miejsc parkingowych. W praktyce oznaczałoby to możliwość zarządzania parkingiem przez prywatny podmiot – w tym potencjalnego wprowadzenia ograniczeń w korzystaniu z niego przez mieszkańców.
W tym miejscu pojawia się kluczowa kwestia, która dla wielu mieszkańców jest istotą całej sprawy. Ustanowienie takiej służebności może stworzyć precedens prawny i organizacyjny. Jeśli bowiem prywatny inwestor uzyskuje szczególne uprawnienia do zarządzania częścią infrastruktury znajdującej się na miejskim terenie, naturalnie pojawia się pytanie, czy w przyszłości podobna logika nie będzie stosowana wobec kolejnych elementów tej przestrzeni.
Ten kontekst staje się jeszcze bardziej widoczny w świetle kolejnej sprawy, która pojawiła się równolegle w przestrzeni publicznej – planowanej sprzedaży pasa miejskiej działki znajdującej się przy hotelu. Ma ona zostać sprzedana w trybie bezprzetargowym właścicielowi obiektu jako działka poprawiająca warunki zagospodarowania nieruchomości sąsiedniej.
Dla części mieszkańców te dwie sprawy – parking oraz sprzedaż działki – nie są więc odrębnymi decyzjami, lecz elementami tego samego procesu. Najpierw pojawia się możliwość zarządzania parkingiem przez prywatny podmiot, a następnie pojawia się pomysł przekazania kolejnego fragmentu miejskiego terenu.
W takiej perspektywie pojawia się obawa o przyszłość całej przestrzeni rekreacyjnej nad Jeziorem Słupeckim. Jeśli kolejne fragmenty infrastruktury będą stopniowo przechodzić pod zarządzanie inwestora prywatnego, w przyszłości może pojawić się argument, że skoro hotel jest integralnym elementem tej strefy i już zarządza częścią infrastruktury, to mógłby również uczestniczyć w zarządzaniu innymi jej elementami.
Teoretycznie mogłoby to oznaczać wprowadzenie rozwiązań takich jak kontrola wjazdu na parking, szlabany czy opłaty za korzystanie z części infrastruktury. Nawet jeśli dziś nikt oficjalnie takich planów nie przedstawia, sam mechanizm stopniowego przekazywania uprawnień może w przyszłości otworzyć drogę do podobnych zmian.
Dlatego właśnie dla wielu mieszkańców dyskusja o parkingu nie jest wyłącznie techniczną sprawą dotyczącą miejsc postojowych. W rzeczywistości jest to pytanie o przyszłość jednej z najważniejszych przestrzeni rekreacyjnych miasta oraz o to, gdzie powinna przebiegać granica między inwestycją prywatną a przestrzenią publiczną.
W tym sensie sprawa parkingu i sprzedaży działki przy hotelu staje się debatą o kierunku rozwoju całej strefy nad Jeziorem Słupeckim – i o tym, czy pozostanie ona w pełni przestrzenią publiczną, czy też stopniowo będzie przechodzić w model zarządzania, w którym coraz większą rolę odgrywa prywatny inwestor.
lepiej bym tego nie ujął – mirek gawrych
Dodatkowa funkcja dla promenady z sąsiedztwa hotelu? Promenada spełniałaby swoje funkcje również bez hotelu. Ale odwrotnie już by było ciężko. Bo kto chciałby korzystać wtedy z hotelu. Inwestor by nie wyszedł na swoje.
promenada nad Jeziorem Słupeckim i hotel powstawały w tym samym okresie jako element jednej wizji . zapomniales dodać że promenada za nasze pieniądze była wizja właściciela hotelu. to był jego projekt, a realizacja budowy za nasze pieniądze. czyli wszystko pod właściciela hotelu.
Właściciel hotelu korzysta z atrakcyjności promenady za pieniądze podatnika. Podatnik nie korzysta z hotelu za darmo. Zresztą miejscowi do hotelu nie chodzą.
Ty nie chodzisz =/= mieszkańcy nie chodzą.
Dodatkowa funkcja dla promenady z sąsiedztwa hotelu? Promenada spełniałaby swoje funkcje również bez hotelu. Ale odwrotnie już by było ciężko. Bo kto chciałby korzystać wtedy z hotelu. Inwestor by nie wyszedł na swoje.