Ewa była duszą towarzystwa, jej dania robiły furorę na wszystkich rodzinnych spotkaniach. Karol był złotą rączką, jednym z filarów OSP w Adamowie. Wspaniali rodzie, dziadkowie, a także sąsiedzi, którzy nigdy nikomu nie odmówili pomocy. Oboje zginęli w wypadku na drodze K92 pod Słupcą.
To, co 27 czerwca wydarzyło się na drodze K92 w Kluczewnicy wstrząsnęło całą okolicą. Wstępne ustalenia policji i prokuratury wskazują na to, że kierujący volvo 27-letni mieszkaniec naszego powiatu, jadąc w kierunku Słupcy, zjechał na przeciwległy pas i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącą z naprzeciwka skodą fabią. Dwie osoby jadące skodą zginęły na miejscu. Kierowca volvo w ciężkim stanie został zabrany do szpitala. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie prawie 2 promile. Został już tymczasowo aresztowany.
W wypadku zginęło małżeństwo z Adamowa w gminie Golina – Ewa i Karol Orzechowscy. – Bardzo serdeczni, zawsze pomocni – mówią nam druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej w Adamowie, której pan Karol był wiceprezesem. – Karol był prawdziwym filarem naszej jednostki. W ostatnich latach społecznie przepracował kilkaset godzin w remizie i wokół niej. Kiedy tylko było coś do zrobienia, zawsze był chętny do pomocy. Poza tym, z wielką dumą i radością nosił sztandar naszej jednostki. Jego żona Ewa również angażowała się w życie naszej OSP, głównie pomagając w organizacji zebrań strażackich czy imprez dla mieszkańców. Zawsze uśmiechnięta, serdeczna i chętna do pomocy. To byli naprawdę niezwykli ludzie, ich odejście jest ogromną stratą nie tylko dla naszej jednostki, ale całej lokalnej społeczności – powiedzieli nam druhowie z Adamowa.
Państwo Orzechowscy w czwartek spoczęli na cmentarzu w Golinie.
– Ewa i Karol byli ludźmi niezwykłymi, a ich niezwykłość przejawiała się w drobnych gestach każdego dnia. Byli pełni miłości, ciepła i zawsze gotowi do pomocy, zwłaszcza najbliższej rodzinie, ale nie tylko. Ewa była duszą towarzystwa, uwielbiała spędzać czas z rodziną i ze znajomymi i to napawało ją szczęściem. Podtrzymywała tradycje i strzegła ogniska domowego. Kochała piec ciasta i robiła to najlepiej na świecie, a jej dania były furorą rodzinnych spotkań. Karol z kolei był bardzo pracowity. Chętnie sam z siebie naprawiał różne rzeczy. Nawet jak nie wiedział jak, próbował kombinować, aż wyszło – był prawdziwą złotą rączką. W domu chętnie oglądał przeróżne sporty, zwłaszcza piłkę nożną i tenisa. Nie uciekał też od obowiązków domowych, pomagając swojej żonie najlepiej jak potrafił. Przez lata czynnie udzielał się w Adamowskiej Straży. Ewa i Karol byli nie tylko wspaniałymi rodzicami i dziadkami, ale również dziećmi, rodzeństwem, chrzestnymi. Ich dom był miejscem rodzinnych spotkań, pełnych wrzawy i śmiechu. Dla nich nie było rzeczy niemożliwych – czy to dzień, czy noc, zawsze byli gotowi do pomocy i działania – to fragment pożegnania przygotowanego przez ich najbliższych.
Bliskim Państwa Orzechowskich – Synom z Rodzinami, Rodzicom, Rodzeństwu i całej Rodzinie składamy wyrazy współczucia.




















Brak słów co do oceny takiego wypadku drogowego. Praktycznie w ocenie nawet nie powinno brac pod uwagę kodeksu karnego bo mamy doczynienia z zaplanowaniem zbrodni. Ten młody gówniarz zaplanował jazdę autem aby się napić, uznał swoje picie jako część wzmacniania swojego zdegenerowanego autorytetu, zaplanował powrót autem w stanie upojenia.
Po prostu zbrodniarz, bandyta drogowy i sprawca masakry na drodze. Niepowinno być żadnej litości nad tym młodym sprawcą zwłaszcza że jest pijaczyną. Niech jeszcze odpowiedzą ci „bohaterowie” ktorzy z nim pili i nie zapobiegli wypadkowi zabierając chocby kluczyki.
Do tego strażak…
Policja zatrzymała kolejnych pijanych kierowców w ostatnich dniach To jest dno jakieś Bandyci jadą obok nas każdego dnia, nie liczą się z życiem innych ludzi, wsiadając do samochodu po pijaku godzi się na ewentualne zabójstwo innego człowieka,zwyrodnialcy i jest ich coraz więcej
Niestety żądza pieniądza i zepsucie tego świata do tego prowadzi. Każdy z nas jest winny. Naprawianie świata trzeba zacząć od samego siebie.
Kara za pijanstwo za kierownicą powinno być traktowane jako napad z bronią. Jeśli tylko złapapany po pijanemu konfiskata auta bez względu na okoliczności i na 10 lat zabrane prawo jazdy plus wysoka grzywna. Jeśli pijany ze skutkiem śmiertelnym bezwzględnie dożywocie plus konfiskata mienia plus praca w kamieniołomach. Tylko jest problem z politykami. Ponieważ oni też piją boją, się uchwalić rygorystyczne prawo aby chronić swoje zupy.