Patrycja Dominiak z Borków w gminie Słupca spełniła marzenie i została strażaczką. W 102 letniej historii Ochotniczej Straży Pożarnej W Gółkowie jest pierwszą wykwalifikowaną ochotniczką.
38-letnia Patrycja od zawsze cechowała się dużą empatią dla drugiego człowieka, ale i chęcią pomocy dla drugiego. Kiedy wspólnie z mężem Danielem przeprowadzili się do Borków, on wszedł w szeregi strażaków ochotników. Teraz Daniel pełni funkcję wice naczelnika. Wielokrotnie rozmawiali o chęci niesienia pomocy innym, akcjach ratowniczo – gaśniczych, analizowali akcje, do których on wyjeżdżał… Patrycja zawsze czekała na męża, potem pilnie słuchała opowieści męża i patrzyła z pasją na jego pasję.
Kiedy pod koniec stycznia tego roku w tutejszej OSP odbyło się zebranie sprawozdawczo – wyborcze, wstąpiła w szeregi druhów- ochotników. Ale nie chciała być tylko członkiem pasywnym… Pewnego dnia podjęła decyzje, że chce być też wśród tych… ratujących życie. Od 11 kwietnia w każdy weekend odbywała szkolenie podstawowe dla strażaków ochotników Ochotniczych Straży Pożarnych w Komendzie PSP w Słupcy. Do tego Patrycja zaliczyła: test w komorze dymowej, szkolenie z zakresu współdziałania z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, szkolenie z zakresu organizacji łączności w sieciach radiowych UKF Państwowej Straży Pożarnej. Była wśród 60 kursantów. Co warto zaznaczyć, grupa była bardzo liczna pod względem ilości kobiet, których kurs ukończyło ich aż 21!
– To było 70 trudnych godzin, gdzie były chwile radości i czasem zwątpienia, czy dam radę, ale zawsze pojawiała się myśl, że skoro zaczęłam, fajnie byłoby dalej podołać temu wyzwaniu i ukończyć kurs. Jestem naprawdę szczęśliwa i czekam na pierwszą akcję – mówi z uśmiechem.
Choć jednocześnie zdaje sobie sprawę, że to nie łatwa profesja, bo kiedy strażak wyjeżdża do akcji, nie wie, co zastanie na miejscu zdarzenia, kogo tam spotka. Nie raz przecież naraża swoje bezpieczeństwo, by ratować innych, lub innych mienie.
– To właśnie w tym wszystkim jest coś, co ciągnie do straży… ta pomoc innym i niesamowite oddanie tej pracy. Każda godzina kursu utwierdzała mnie coraz bardziej w przekonaniu, że chciałabym ratować ludzi, nieść im pomoc i wiedziałam, że chcę to robić. jako strażak – ochotnik. To trzeba czuć w sobie, jak powołanie. Wiedziałam, że podołam, że chcę. Odwaga i kondycja fizyczna też były potrzebne, bowiem sam strój specjalny waży około 10 kg, natomiast z butlą w przybliżeniu 25 – tłumaczy i zaznacza jednocześnie, że koledzy z jednostki bardzo motywowali ją w tej decyzji. – Nie czułam jakiejś „wrogiej konkurencji”, tylko pomoc. Postanowiłam pokazać się z jak najlepszej strony. Teraz, z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że nie boję się takich wyzwań. Mam nawet swoje pierwsze strażackie marzenia, by w przyszłości poprowadzić wóz strażacki – dodaje.
Zaznacza, że w mundurze czuje się bardzo dobrze. Nadmienia kończąc, że jest to fajne uczucie, kiedy z mężem są nie tylko partnerami w życiu, ale i wspólnymi kompanami w wyjazdach do akcji.




















