Robert kochał góry. Właśnie tam stracił życie. W miniony poprzedni najprawdopodobniej spadł z Kazalnicy Mięguszowieckiej w Tatrach.
W poprzedni weekend ogólnopolskie media informowały o tragicznym wypadku w Tatrach. W sobotę, około godz. 8.00 turysta idący w kierunku szczytu Kazalnicy Mięguszowieckiej na ścieżce znalazł zwłoki mężczyzny. Na podstawie dokumentów, które miał przy sobie szybko ustalono tożsamość tragicznie zmarłego turysty. – W niedzielę zostałem poproszony na słupecką komendę policji, która dostała telegram z komendy w Zakopanem. Policjant poinformował mnie, że tragicznie zmarły w Tatrach turysta to mój brat – mówi słupczanin Andrzej Kiełbowicz.
Robert Kiełbowicz również większość życia związany był ze Słupcą. Tutaj się urodził w 1973 r., tutaj się wychował i ukończył szkoły – najpierw Jedynkę, potem Zawodówkę i Liceum dla dorosłych maturą. Miał tytuł mistrza piekarskiego. W czasie szkoły odbywał praktyki w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Golinie, później, do 2005 r. był tam zatrudniony. W tym samym roku wyprowadził się ze Słupcy. Mieszkał w Gnieźnie, później w okolicy Wrześni, by znowu wrócić do Gniezna. Po wyprowadzce ze Słupcy pracował w różnych firmach. Ostatnio, od kilku lat w podpoznańskim Amazonie. Był kawalerem, nie miał dzieci. Bardzo lubił muzykę, ale jego największą życiową pasją były góry. Zakochał się w nich 30 lat temu. – W 1992 r. rozpoczął zasadniczą służbę wojskową w Choszcznie. W 1994 r. wyszedł z wojska, ale do domu od razu nie wrócił. Razem z kolegą pojechał prosto do Zakopanego. Wtedy zakochał się w górach – wspomina brat Andrzej.
Miniony weekend właśnie tam spędzał. W piątek, po godz. 14.00 na Facebooku zamieścił kilka zdjęć z wyprawy. – Zakopane – Palenica Białczańska – Schronisko nad Morskim Okiem (Morskie Oko). Pozdrawiam. Miłego weekendu – napisał. To była niestety ostatnia wyprawa w jego życiu.
Śp. Robert Kiełbowicz zostanie pochowany na słupeckim cmentarzu. Pogrzeb odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 13.00. Jego bliskim składamy wyrazy współczucia.






















Miłość do gór źle się skończyła. Szkoda człowieka
RIP
RIP
Szkoda życia narażać na niebezpiecznych szlakach