W trzecim odcinku naszej nowej rubryki Pozdrowerek ruszamy w Polskę. Na wyprawę zabiera nas Przemysław Wlesandt – członek i założyciel SPSu Konspol Słupca.
Wypady solo czy w grupach?
– W zależności od trasy i wycieczki jaką wybieramy, można zorganizować to wszystko na wiele sposobów. Dużo jeździłem sam, lecz jazda na rowerze to jedno, a spędzanie przerw i wolnego czasu to drugie. Samemu nudno. Zjeździłem powiat z wieloma osobami, zawsze było fajnie, bo spędza się czas z ludźmi, którzy preferują aktywny tryb wypoczynku. Jednak najbardziej ekstremalne, wielodniowe wyprawy organizowałem z kolegą Jarkiem Dziublewskim.
Spontaniczne czy bardziej zorganizowane?
Bez względu na to czy długo planowane, czy „zdzwaniane” rano, zawsze fajne, bo dają dużo wolności i dobrze zdrowo spędzonego czasu. Więcej w Kurierze fot. ze zb. P.Welsandta



















Dziennikarz mógłby pisać bez błędów, czy to za trudne?
To jest właśnie to. Ja też w latach 90-tych ciągle jeździłem rowerem z kumplami. Poznaliśmy wszystkie lasy, jeziora, łąki i pola Powiatu Słupeckiego i nie tylko. To były piękne, beztroskie czasy. Na pierwszym miejscu były wtedy rowery i piesze wędrówki na łonie natury, a dopiero w dalszej kolejności rozrywki typu oglądanie filmów i granie w gry komputerowe. Potem wszyscy pozakładali rodziny i nagle się skończyło. Pozostały jednak piękne wspomnienia. Tak myślę jakie wspomnienia będą miały z lat młodości dzisiejsze dzieciaki? Kłótnie o to kto ma lepszego smartfona? A może o to, kto ma w nim więcej „plastikowych” pseudo-znajomych, z którymi na żywo nawet słowa nie zamienił?
Świetny sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu. Dochodzą do tego także walory poznawcze, bo do dalszych wyjazdów trzeba się przygotować. Np. poczytać o tym terenie a potem to zobaczyć i zweryfikować w na własne oczy.
Polecam (jeśli tam jeszcze nie byliście) Suwalszczyznę – Suwałki, Wigry, Sejny, Puńsk, Szypliszki, Stańczyki itd… Spokojne asfaltowe drogi i sporo szutrowych dobrze utrzymanych. Także urozmaicona rzeźba terenu. Pana nazwisko jest mi znajome. Jeśli Pańska mama pochodzi z Młodojewa, to miałem przyjemność kiedyś poznać Pańskich rodziców.
PS. Szczęśliwy pisząc o sobie, opisał też moją młodość. Teraz jeżdżę mniej, mimo że dzieci mam już dorosłe. Wiek prawie emerytalny i siły już nie te co dawniej. Ale czasami tak mnie nosi, że muszę wsiąść na rower i …. wokół Jez. Słupeckiego, albo w innym kierunku. Pozdrawiam wszystkich maniaków rowerów i życzę zdrowia.