Słupecki sąd wydał pierwszy wyrok dotyczący przepadku samochodu należącego do pijanego kierowcy.
Od połowy marca obowiązują przepisy, które w określonych przypadkach pozwalają na zabranie samochodu pijanego kierowcy. Nie następuje to jednak „z automatu”. Po zatrzymaniu kierowcy na podwójnym gazie policja zabezpiecza auto, a o jego przepadku zdecydować może tylko sąd. Pierwszy taki wyrok nakazowy w Słupcy już zapadł. Pijany kierowca zatrzymany został w marcu w Strzałkowie. Jego auto wartości ok. 25 tys. zł zostało zabezpieczone, a teraz, jeśli wyrok będzie prawomocny, trafi na licytację, a uzyskana kwota zasili Skarb Państwa.
Taki tryb przewidziano w sytuacjach, kiedy pijany kierowca jest właścicielem auta. Ale zdarza się, również na naszym terenie, że policja zatrzymuje pijanych kierowców jadących autami, które nie należą do nich. W takim przypadku prokurator wnioskuje do sądu o przepadek równowartości samochodu. Niedawno taki wniosek trafił do słupeckiego sądu. Chodzi o 40 tys. zł. Jeśli sąd zdecyduje o przepadku, taką właśnie kwotę będzie musiał zapłacić pijany kierowca. Do tego dojdzie wynoszące do najmniej 5 tys. zł świadczenie na fundusz sprawiedliwości, a także – jeśli sąd tak uzna – grzywna. W tym przypadku jazda na podwójnym gazie może zatem kosztować nieodpowiedzialnego kierowcę nawet 50 tys. zł.






















I bardzo dobrze!
Dyrektywy budynkowe, cieplarniane, migracyjne nam narzucają a w tym temacie mamy do 0,2. W Niemczech, we Francji, we Włoszech mają 0,5. Polska jak zwykle znowu po głowie dostaje.
W Polsce powinno być 0,0 tak jak w Czechach czy Słowacji i kontrola ekip budowalnych które jeżdżą po pijaku z roboty.