– Teraz jest tu koszmarnie – mieszkanka spółdzielni Mostostalowiec w Słupcy ocenia przeprowadzoną w ostatnich dniach przycinkę drzew między blokami.
Zadzwoniła do naszej redakcji, by wyrazić swoje oburzenie prowadzonymi pracami. – Tu były gniazda ptaków, tylko pod moim oknem były cztery. To tak ma wyglądać ochrona przyrody? To dewastacja, a nie żadna przycinka. Te drzewa zostały ogołocone, wygląda to koszmarnie. W tych blokach mieszka wiele starszych osób, latem te drzewa dawały cień, ludzie mogli posiedzieć przed blokiem. Już nie mówiąc o tym, ile te drzewa tlenu dawały – nie kryje oburzenia słupczanka.
Artur Gmachowski, prezes spółdzielni Mostostalowiec uspokaja. – Nic złego się nie stało. Cztery lata temu przeprowadzono taką samą wycinkę i wszystko odrosło – mówi prezes i podkreśla, że wycinka odbyła się zgodnie z ustawą o ochronie przyrody. Wnioskowali o sami mieszkańcy. – Przeprowadziliśmy ankietę, z której wynika, że 90 proc. mieszkańców wnioskowało o przeprowadzenie przycinki – dodaje.























Babciu znowu warcholisz